Jak skutecznie zmotywować się do zmian w życiu?

Znasz to uczucie doskonale: postanowiłaś* dokonać rewolucji w swoim życiu i uwierzyłaś, że tym razem naprawdę Ci się to uda. Zaczęłaś chodzić na siłownię, zmieniłeś dietę, zapisałaś się na kurs hiszpańskiego. Wytrwałości starczyło Ci na miesiąc. Nagle Twoje mocne postanowienie gdzieś zniknęło, a niezwykle kuszące stało się szukanie sobie wymówek: dzisiaj nie mogę, bo boli mnie głowa, a jutro są urodziny męża, nie wypada odmówić tortu… Dwa tygodnie później zdajesz sobie sprawę, że wpadłaś jak śliwka w kompot i powróciłaś do złych nawyków. Znów zadajesz sobie pytanie: DLACZEGO?! Dziś spróbuję udzielić na nie odpowiedzi i pokażę, jak skutecznie zmotywować się do wprowadzenia zmian w życiu.

Czasem może się wydawać, że osoby takie jak Bill Gates, Lance Armstrong czy Mark Zuckerberg dysponują jakimś rodzajem supermocy niedostępnym dla zwykłych śmiertelników. Zapewne otrzymali oni w życiu więcej inteligencji czy szczęścia niż inni, ale to nie wystarczyłoby, by odnieść sukces. Liczy się codzienna praca i wytrwałość, które przecież może pielęgnować w sobie każdy z nas.

Część z Was zapewne w wolnych chwilach snuje różne ciekawe plany: marzycie o wyjeździe na Karaiby, chcielibyście zmienić pracę, nauczyć się nowego języka lub zacząć dbać o urodę. Spędziliście już wiele długich godzin na rozmyślaniach i… nic. I nic dziwnego. Bo samo nie przyjdzie. Trzeba ruszyć dupsko, jak ciężkie by nie było, i zacząć działać.

Kluczem do sukcesu jest uświadomienie sobie, że każdy nasz cel musi być Realistyczny, Ustalony w czasie, Możliwy do osiągnięcia, Akceptowalny/Ambitny/Atrakcyjny i Konkretny (łatwo zapamiętać, bo to po prostu RUMAK, który doprowadzi nas do spełnienia naszych planów i marzeń). Co to wszystko oznacza? Że postanowienia takie jak „chcę być bogaty”, „chcę napisać książkę”, „chcę schudnąć”, „chcę zdrowo się odżywiać”, najczęściej na chceniu się kończą. „Chcę napisać książkę” brzmi tak mętnie, odlegle i przerażająco, że skutecznie zdemotywuje Cię do pracy. Zamiast tego podziel cel na kilka etapów:

1. Określ tematykę książki mieszczącą się w spektrum Twoich zainteresowań, wiedzy i doświadczeń
2. Zaplanuj ilość rozdziałów i naszkicuj, co w każdym z nich się znajdzie.
3. Ustal, ile będziesz pisać: stronę codziennie, czy może trzy strony co dwa dni?
4. Wyznacz termin, do którego planujesz ukończyć pisanie.

Lepiej? Dzięki takiemu ujęciu Twój plan nagle nabiera kolorytu i staje się możliwy do zrealizowania. Dbanie o urodę? Proszę bardzo: codziennie stosujesz olej kokosowy na skórę, co tydzień robisz peeling kawowy, a raz w miesiącu odwiedzasz kosmetyczkę. Pomnożenie majątku? Zapisujesz się na kurs pozwalający Ci nabyć nowe kwalifikacje i awansować lub otwierasz własną działalność oraz zapisujesz realistyczny cel finansowy na najbliższe kilka miesięcy. Chcesz schudnąć? Na dzień X wyznaczasz wizytę i udajesz się do dietetyka, a następnie trzymasz się otrzymanych zaleceń (a przy okazji wykonujesz testy na insulinooporność). Wyjazd na Karaiby? Od jutra zapisujesz się na kurs francuskiego i zaczynasz odkładać 100 złotych miesięcznie na wyjazd.

Metoda małych kroczków prowadzących do celu nie wydaje się skomplikowana. Mimo to niektórzy z Was mogą mieć problem z wdrożeniem ich w życie. Na szczęście takich trudności łatwo uniknąć, wykorzystując jedną z dwóch opisanych poniżej metod.

Kwadraty dla tradycjonalistów i tradycjonalistek

Jedyne, czego będziesz potrzebować, to kartka papieru, drukarka, długopis oraz kredki: zielona i czerwona. To metoda niezwykle prosta i zaskakująco skuteczna: wypatrzyłam ją na blogu Aniamaluje (i polecam z całego serca lekturę artykułów Ani!).

Przygotowałam dla Was gotowy szablon: w wyznaczonym miejscu należy wpisać nasze codzienne postanowienie, chociażby nakładanie kremu, nauczenie się pięciu nowych angielskich słówek, podlewanie kwiatków, sprzątanie łazienki… Przy pierwszym kwadraciku możecie wpisać dzień, w którym zaczęliście wdrażać postanowienie w życie. Dalej procedura jest już prosta: jeśli wykonaliście zadanie, możecie pomalować kwadrat na zielono. Jeśli nie – malujecie go na czerwono.

Ważna uwaga: jeśli daną czynność wykonujecie np. co dwa dni, dzień, w który nie mieliście jej wykonać, również malujecie na zielono. Możecie go także wykreślić krzyżykiem, jednak zielony motywuje lepiej 🙂 Ania proponuje także, by przy każdym celu określić nagrodę, którą sobie sprawicie, gdy wytrwacie w postanowieniu.
I to już! Kartkę warto powiesić w widocznym miejscu, by móc z dumą patrzeć na nasze osiągnięcia i motywować się do dalszego działania i trwania w naszym postanowieniu. Gotowy szablon, który wystarczy wydrukować znajdziecie na blogu Ani [tutaj], lub do pobrania w moim wykonaniu [tutaj].

Ustal sobie cel: słodycze tylko dwa razy w tygodniu. Jeśli go dotrzymasz, w nagrodę będziesz mogła kupić tę piękną bluzkę, którą ostatnio widziałaś na wystawie!

Habitica dla lubiących technologię

Trudno pewnie byłoby znaleźć dziś osobę posiadającą smartfona i niekorzystającą z żadnej aplikacji. Te przydatne narzędzia mają ułatwiać nam życie i rzeczywiście często im się to udaje. W moim wypadku „Spending Tracker” pomaga organizować wydatki, a „Memrise” i „Duolingo” są idealne do nauki języków obcych. Czy istnieje jednak aplikacja, która pomogłaby zorganizować życie? Okazuje się, że tak. Nazywa się „Habitica” i może zdziałać cuda.

Pomysł jest całkiem prosty: tworzymy sobie awatara, a następnie dodajemy realne zadania podzielone na trzy kategorie: nawyki, czynności wykonywane w określone dni tygodnia oraz te do zrealizowania tylko raz. Za wykonanie każdego zadania przyznajemy sobie punkty. Punkty zamieniają się na złoto, za które możemy kupować nagrody: nowy hełm, pancerz czy miecz dla naszego bohatera. Habitica daje nam także możliwość wyhodowania sobie kompana: za zrealizowane zadania co pewien czas otrzymujemy jajka oraz mikstury wyklucia. Mnie towarzyszą już czerwony wilk, kaktus-zombie i cukierkoworóżowy smok  🙂

Nawigacja w Habitice jest naprawdę przejrzysta. Celi i postanowień możesz dodać wiele: od sprzątania, prania i gotowania, poprzez ćwiczenia fizyczne i na regularnej nauce skończywszy.  Na górze po lewej stronie widać mojego cukierkoworóżowego smoka 🙂

Aplikacja jest prosta i przyjazna w użyciu. I naprawdę działa! Myśl o przyznaniu sobie punktów skutecznie motywuje do wykonywania zadań. Z upływem czasu możemy dodawać coraz to nowe postanowienia, dzięki czemu stopniowo będziemy zmieniać nasze nawyki. Pamiętaj jednak, nie wszystko od razu! Wdrażanie zbyt wielu zmian na raz może skutecznie zniechęcić. Zawsze dbaj też o odpoczynek – należy Ci się po wykonaniu wszystkich zadań 🙂

I jeszcze jedno: nawet jeśli nie posiadasz smartphone’a, nie musisz rezygnować z używania Habitiki. Tutaj znajdziesz komputerową wersję aplikacji.

(Dziękuję bardzo Oli K. za polecenie mi tej aplikacji – pewnie sama w życiu bym na nią nie trafiła!).

Trudna sztuka organizacji

Zdarzyło Ci się kiedyś narzekać, że doba jest za krótka? Mnie też. To niezwykle wygodna wymówka.

Tak naprawdę to nie doba jest za krótka, a po prostu my źle organizujemy te cenne minuty, które zostały nam dane. Ile czasu tracimy na przeglądanie Facebooka lub innych stron internetowych? Ile czasu marnujemy na bezcelowe przełączanie kanały w telewizji? Ile czasu stoimy w korkach? Ile czasu snujemy się po domu, nie robiąc nic konkretnego?

Zacznij przyglądać się swojej dobie, a najlepiej zapisuj, co robisz i ile Ci to zajmuje. Gdy zbierzesz dane z całego tygodnia, zastanów się, co możesz zmienić, by zyskać więcej czasu. Następnie wypisz sobie wszystkie czynności, które danego dnia pragniesz wykonać i zastanów się, jak optymalnie je rozplanować.

Kilka przykładów:

– Nie możesz znaleźć czasu na ruch? Dojeżdżaj do pracy/szkoły rowerem. Połączyć przyjemne z pożytecznym.

– Nie masz kiedy czytać książek? Zamień samochód na autobus lub tramwaj, dzięki czemu będziesz mógł spokojnie oddać się lekturze. A jeśli nie wyobrażasz sobie życia bez samochodu, kup kilka audiobooków (oczywiście o ile nie masz problemów z podzielnością uwagi).

– Zastanów się, które czynności możesz wykonywać w pracy. Ja chociażby w pracy piję pokrzywę (na włosy) i zażywam magnez, żeby nie musieć robić tego w domu.

– Chcesz się nauczyć nowego języka? Ściągnij kilka podcastów i słuchaj ich w czasie sprzątania czy spaceru. Możesz też wykorzystać telefon komórkowy i nagrać sobie słówka, które pragniesz opanować. Niezwykle pomocne są także aplikacje „Memrise” i „Duolingo”.

W polskich miastach mamy coraz więcej ścieżek rowerowych – ja już opracowałam dogodną ścieżkę rowerową z domu do pracy 🙂

Każdy człowiek na Ziemi dysponuje dokładnie taką samą ilością czasu. A jednak tylko części udaje się realizować powzięte cele. Sekret musi więc tkwić w organizacji. Zatem do dzieła: weź kartkę papieru i zaplanuj jutrzejszy dzień!

Warto mieć cele w życiu

Czy osoba niewidoma może trafić w cel, którego nie widzi? A czy Ty możesz trafić w cel, którego nie masz?

Życie z dnia na dzień może i jest wygodnie, ale raczej donikąd nas nie doprowadzi. Cele nadają naszemu życiu smak i pozwalają się nieustannie rozwijać. I nawet jeśli nie trafisz do mety, którą obrałeś, gdzieś na pewno dojdziesz. Może nawet będzie to miejsce jeszcze bardziej ekscytujące niż to przez Ciebie wymarzone.

Najważniejsze to zrobić pierwszy krok. Uwierz, że Ci się to uda! Ja w Ciebie wierzę 🙂

(W tym artykule czasowników używałam w artykule głównie w formie żeńskiej, ale artykuł kieruję oczywiście również do Was, Drodzy Panowie).

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, przeczytaj też:

Jak stworzyć udany związek?

Efekt potwierdzenia, czyli komu powinniśmy wierzyć?

Uzdrów swoje relacje i zapomnij o fochach!

Jak złość niszczy Ci zdrowie

Koniec z fochami! Czyli jak wyrażać swoje uczucia

P.S. Na koniec mam jeszcze dla Was kilka filmów na temat motywacji i działania. Naprawdę warto obejrzeć! A po ich obejrzeniu zajrzyjcie na Jaskiniowego Facebooka 🙂

P.S. 2 A co Was motywuje do działania? Macie jakieś sprawdzone metody na niemoc?

 

https://www.youtube.com/watch?v=PR8VH55X2YI

https://www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4

https://www.youtube.com/watch?v=ZtLlfdyDySY

https://www.youtube.com/watch?v=TPaXSdDuryc

https://www.youtube.com/watch?v=b9oQ-vczuj8

Jak stworzyć udany związek?

red-love-heart-typographyDziś świętujemy z Panem Jaskiniowym bardzo ważną rocznicę – już szósty rok jesteśmy razem 🙂 I śmiało mogę stwierdzić, że zetknęło nas przeznaczenie: z mojej strony była to praktycznie miłość od pierwszego wejrzenia. Dnia 1 września 2007 roku właśnie rozpoczynałam naukę w liceum. Pod bramą stało kilka osób, w tym Pan Jaskiniowy. Pomyślałam „O, jaki fajny chłopak!”. Wzdychałam sobie tak do niego przez jakiś czas, zawsze okraszając te westchnienia zdaniem „I tak nie mam u niego szans”.

Minęły trzy lata, w tym czasie może dwa razy zamieniliśmy kilka zdań. Aż w końcu nadszedł czas matur. Egzaminy ustne zdawaliśmy w pięcioosobowych grupach. I traf chciał, że wśród tych pięciu osób był Pan Jaskiniowy. Pochwalił moje własnoręcznie zrobione kolczyki, zaczęliśmy rozmawiać i… tak się zaczęło. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że to TO.

Sporo już razem przeżyliśmy i dzięki tej relacji nauczyłam się tak wiele, jak nigdy. Popełniliśmy oczywiście trochę błędów, jednak to właśnie one pozwoliły nam dojrzeć. Oczywiście wiem, że każdy musi poszukać własnej drogi do szczęścia, ale mimo to pewne zachowania w każdych okolicznościach będą gwarantem katastrofy. A niezdrowa relacja nierozerwalnie łączy się z ogromnym stresem, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do powstania wielu przykrych chorób. I dlatego lepiej sobie tych nerwów oszczędzić.

Co więc zrobić, by stworzyć udany związek?

1. Otwarcie komunikować swoje potrzeby i słuchać potrzeb partnera

„Chcę”, „potrzebuję”, „nie podoba mi się”, „wolę”… Jeśli jasno zakomunikujemy nasze zdanie, nie będzie miejsca na niedomówienia. Ja osobiście kiedyś wierzyłam, że mój ukochany domyśli się, czego pragnę. I, o zgrozo, to się nigdy nie stało! I nie ma prawa się stać. Nasz partner nie jest duchem świętym, ani tym bardziej nie posiadł zdolności telepatii. Słowa to jedyne narzędzie, którym dysponujemy.

2. Przywyknąć do tego, że nie zawsze musisz się zgadzać ze swoim partnerem

Twój ukochany, choćby nie wiem jak był Ci bliski, nigdy nie będzie Twoim lustrzanym odbiciem. Nawet jeśli w czymś się z Tobą nie zgadza, nie jest to powód do kłótni lub foszków. Kiedy przedmiot sporu tyczy się Was obojga, oczywiście konieczne będzie znalezienie kompromisu. W innych wypadkach nie wymagajcie, by partner zawsze postępował dokładnie po Waszej myśli. To, że coś chce zrobić inaczej, nie znaczy, że gorzej.

3. Pozwól mężczyźnie być mężczyzną, a kobiecie kobietą

Drogie Panie, mężczyźni pewne rzeczy zawsze zrobią po „męsku”. Choćby zakupy – jeśli nie powiesz, o jaki dokładnie makaron czy sos pomidorowy Ci chodzi, nie zdziw się, gdy produkty wybrane przez Twojego partnera nie spełnią Twoich oczekiwań. Albo nie oczekuj, że Twój ukochany będzie radośnie biegał za Tobą po centrum handlowym, lub że z ogromnym zainteresowaniem obejrzy łzawy melodramat.

Drodzy Panowie, kobiety potrzebują czasem wygadać się i ponarzekać. Nie próbujcie na siłę rozwiązywać naszych problemów – przeważnie wystarczy tylko przytulić i wysłuchać. A jeśli czasem nie wiesz, co zrobić z kobiecymi smuteczkami, po prostu zapytaj: „Kochanie, potrzebujesz porady, czy pocieszenia?”.

4. Ufać sobie nawzajem

Żadnego szpiegowania, przeglądania maili partnera czy czytania jego smsów. To oczywiste i naturalne.

5. Zapewnić sobie wzajemnie przestrzeń do życia

Człowiek nie jest stworzony do życia w symbiozie. Nadmierna zależność na dłuższą metę okazuje się męcząca, a nawet toksyczna. Dlatego partnerzy powinni mieć czas tylko dla siebie oraz pielęgnować swoje indywidualne pasje i znajomości.

6. Doceniać ukochaną osobę

Kiedy nasz partner ładnie się ubierze, pięknie wysprząta dom, ugotuje coś pysznego czy pomyślnie zrealizuje powierzone mu w pracy zadania, nie szczędźmy ciepłych słów. To dodaje skrzydeł i cementuje związek. Nawet drobnostki warto chwalić.

7. Nie brać partnera za pewnik i nieustannie się starać

Kiedy jesteśmy w stałym związku, łatwo popaść w rutynę. Nie chce nam się starać i dlatego w domu nosimy stare dresy, rzadko też wychodzimy gdzieś razem… Nic dziwnego, że po pewnym czasie przestajemy być dla siebie atrakcyjni. Kiedy nie podlewamy kwiatów, więdną. Związki również.

8. Szanować partnera i jego uczucia

Żartowanie sobie z partnera w towarzystwie czy w innej niekomfortowej dla niego sytuacji to poważny cios dla związku. Dlatego zawsze otwarcie komunikujmy swoje uczucia, zarówno wtedy, gdy coś zyskuje naszą aprobatę, jak i gdy z czymś się nie zgadzamy.

9. Nie rozwiązywać problemów dotyczących związku poza związkiem

Kiedy coś nam się w relacji nie podoba, musimy powiedzieć o tym partnerowi, a nie przyjaciółce, mamie czy cioci. W przeciwnym razie problem pozostanie nierozwiązany, a ukochana osoba nawet nie będzie świadoma tego, co się dzieje. Takie zachowanie nosi nazwę „biernej agresji”, o której więcej przeczytacie w artykule Pana Jaskiniowego [tutaj].

10. Być ze sobą na dobre i na złe

W życiu zawsze pojawią się jakieś trudności i przeszkody, jednak najważniejsze to stawiać im czoła RAZEM.

***

Budowanie dobrego związku to długi proces, w który muszą być zaangażowane w podobnym stopniu obie strony. Podstawa to oczywiście KOMUNIKACJA i jasne wyrażanie swoich uczuć i potrzeb. A co, kiedy sprawia nam to trudność? Pamiętajmy, że nasze relacje tworzymy w oparciu o to, co wynieśliśmy z domu rodzinnego. Jeśli rodzice często się kłócili, nie potrafili otwarcie wyrażać swoich potrzeb, lub nie okazywali sobie szacunku, całkiem możliwe, że i my w przyszłości powielimy te wzorce. Dlatego też niezwykle łatwo jest stworzyć relację toksyczną, ja osobiście takich obserwuję dziesiątki. W takiej sytuacji najważniejsze to zdać sobie sprawę z własnych ograniczeń, a w razie potrzeby poprosić o pomoc specjalistę, na przykład psychoterapeutę.

Życzę Wam samych udanych relacji,

Wasza Ola

P.S. A w wolnej chwili zajrzyjcie na Jaskiniowy Facebook! 🙂

Na szczyty dochodzi się, idąc pod górę.

Czasem chcielibyśmy, by w życiu wszystko szło jak po maśle i dlatego tak bardzo bolą nas niepowodzenia i trudności. Musimy jednak pamiętać o jednym: na masło najpierw trzeba zapracować. I trwa to niekiedy wiele lat.

Nie bierz nic za pewnik

Jak przyjemnie jest osiągnąć sukces! Rozpiera wtedy człowieka duma i niezwykłe szczęście. Chcielibyśmy myśleć, że powodzenie dane nam zostało na zawsze, że teraz możemy już spocząć na laurach i kąpać się w morzu obfitości. Niestety, we Wszechświecie jedyną stałą jest zmienna. Nasze istnienie obfituje w niespodzianki. Dlatego warto zaopatrzyć się w pewien „pakiet ubezpieczeniowy”.

Chcesz wieść pomyślne życie? Rozwijaj się i pracuj, w każdej dziedzinie! W przeciwnym razie bardzo szybko utracisz to, co osiągnąłeś. W życiu zawodowym konieczne są kursy, szkolenia i chęć samokształcenia: wyobraź sobie chociażby lekarza, który swoją praktykę medyczną opiera wyłącznie na wiedzy ze studiów, często już nieaktualnej. Czy uda mu się przyciągnąć wielu pacjentów? Nie sądzę. 

Ta zasada tyczy się także związków. Na początku starasz się, by zachwycić drugą osobę. Po ślubie możesz zyskać wrażenie, że jest Ci ona dana na zawsze. To oczywiście demotywuje. Przestajesz o siebie dbać, przybywa ci kilka kilogramów… Z drugiej strony widzisz partnera chodzącego po domu w starych dresach, zupełnie nieatrakcyjnego dla Twojego zmysłu wzroku… Pewnego dnia budzisz się przerażony: gdzie się podziała się osoba, którą pokochałeś? Twoją drugą połówkę ogarnia to samo uczucie: Hej, przecież to nie mój ukochany!

Miej cel i do niego dąż!

Benjamin Disraeli powiedział kiedyś: „Życie jest zbyt krótkie, by było małe”. Trochę rozwinę tę myśl i dodam od siebie: „Życie jest za krótkie, byśmy błąkali się po nim bez celu”.

Każdy z nas ma marzenia. Tylko czemu tak nieliczni decydują się dążyć do ich spełnienia?… Niech marzenia staną się Twoim celem. A jeszcze lepiej – niech będą duże! Wyobraź sobie na horyzoncie wysoki szczyt. Owszem, będziesz musiał pokonać wiele trudności, by go zdobyć, ale jakie krajobrazy czekają na Ciebie po drodze! Czasem możesz bać się, że ta góra cię przerasta, że nie leży w twoim zasięgu, że lepiej trzymać się płaskiej doliny… Spacer po nizinie oczywiście może być całkiem przyjemny, jednak na pewno nie zaprowadzi Cię na szczyt. Przykro mi.

Możliwość spełnienia marzeń może niekiedy wydać nam się przerażająca: a co, jeśli nie podołamy? Nic, zupełnie nic! Liczy się sama droga. Idąc do góry, rozwijasz się. Możesz nie osiągnąć szczytu, ale i tak pokonałeś wiele ze swoich ograniczeń i zmieniłeś się. Jesteś wyżej, niż byłeś. Zyskałeś nową perspektywę. Wierzchołek to wisienka, ale i bez niej tort będzie przepyszny.

Na wszystko trzeba zapracować

Niewielu znajdziemy ludzi, którym szczęście spadło z nieba. A nawet jeśli tak się dzieje, konieczne jest włożenie wysiłku, by pomyślność utrzymać.

Życie jest sumą i konsekwencją drobnych decyzji podjętych w przeszłości. „Nikt z nas nie budzi się nagle w celi więziennej, na sali rozpraw sądowych ani też na Oddziale Intensywnej Opieki medycznej. Zdarzenia takie są bezpośrednim wynikiem poprzedzających je długotrwałych procesów myślowych” (Randy Gage).

Brak wysiłku pociąga za sobą brak sukcesu. W każdej dziedzinie.

Chciałbyś być zdrowy? Zmień dietę, ruszaj się, rzuć nałogi, zajmij się stresem i problemami z przeszłości. Tak, wiem: fajnie byłoby zajadać się hamburgerami i czekoladą, później zażyć tabletkę i czuć się kwitnąco. Niestety, Twój obecny stan zdrowia jest wypadkową dotychczasowego trybu życia i inaczej być nie może. Więcej na ten temat przeczytasz [tutaj].

Marzysz o sukcesie zawodowym? Wyznacz sobie ścieżkę. Wybierz kierunek studiów, który pozwoli Ci osiągnąć cel. Czytaj i rozwijaj się. Znajdź szkolenia w interesującej Cię dziedzinie. Łudzisz się, że wymarzona praca sama do Ciebie przyjdzie? Tak dobrze to nie ma!

Pragniesz szczęśliwego związku? Dbaj o siebie i bądź ciągle atrakcyjny dla swojego partnera! Zapraszajcie się nawzajem na randki, nawet po ślubie. Znajdujcie czas tylko dla siebie. Rozmawiajcie o swoich uczuciach i oczekiwaniach. Dobry związek też wymaga pracy!

Chcesz mieć mądre i wspaniałe dzieci? Włóż wysiłek w ich wychowanie! W epoce tabletów, smartfonów i Internetu łatwo zrzucić odpowiedzialność za nauczanie i opiekę na sprzęty elektroniczne. Jeśli jednak już zdecydowałeś się na potomstwo, zaopiekuj się nim, pokaż, jak dobrze żyć, jak podejmować decyzje. Rozmawiajcie. Dziecko tabletowe w przyszłości nie będzie żywiło do ciebie ani szacunku, ani miłości.

Życie jest piękne

Życie jest piękne właśnie dlatego, że jest zmienne. Możliwość utraty tego, co mamy, najskuteczniej motywuje do działania.

Twoje marzenia czekają na spełnienie. Tylko od Ciebie zależy, czy po nie sięgniesz. Szczęściu trzeba dopomóc, samo nie przyjdzie.

Trzymajcie się zdrowo!

A na mój facebook traficie [tutaj].

P.S. W tytule artykułu użyłam słów Jacka Pulikowskiego. Co prawda nie zgadzam się z nim w wielu kwestiach, jednak w tym przypadku ma absolutną rację 🙂

Ulecz ducha, ulecz ciało!

Kiedy choroba Hashimoto zaczęła dawać mi się we znaki, postanowiłam zrobić wszystko, co w mojej mocy, by uleczyć niedomagające ciało. Byłam przekonana, że to właśnie w nim tkwi rozwiązanie i wystarczy naprawić tarczycę, nadnercza oraz dostarczyć mu odpowiednich składników odżywczych, a wszystko będzie dobrze. Zapomniałam jednak o jednym. O psychice.

Od zawsze fascynowały mnie zagadnienia z dziedziny psychologii oraz duchowości. Na początku studiów czytałam na ten temat naprawdę dużo. Pragnęłam zrozumieć nie tylko motywy swojego zachowania, ale też pobudki innych. Przez moje ręce przewinęły się między innymi książki Osho, Anthony’ego de Mello, Neale’a Walscha, Louise Hay… Dzięki tym pozycjom urosła we mnie wiara, że we Wszechświecie istnieje porządek i ład. W pewnym momencie zaprzestałam jednak czytania lektur o tej tematyce: zajęłam się pracą licencjacką oraz magisterską, zaś później podjęłam pracę, która wiązała się z dużym stresem… Wkrótce potem zaczęłam chorować. Straciłam wiarę i motywację, a moja psychika podupadła.

Dieta i suplementy – to nie wszystko!

Kiedy przeżywałam rzut Hashimoto, skupiłam się na leczeniu ciała. Zbadałam się gruntownie, martwiąc się każdym złym wynikiem. Następnie wyrzuciłam z diety wszystko, co potencjalnie mogło mi zaszkodzić, a więc nie tylko gluten i nabiał, ale też pozostałe ziarna, jajka, orzechy, strączki… Na początku obsesyjnie szukałam informacji na temat szkodliwości spożywanych przeze mnie pokarmów. Później, na szczęście, przyjęłam trochę zdrowsze podejście – w przeciwnym razie chyba w ogóle przestałabym jeść, bo wszystko potencjalnie może niszczyć mi tarczycę! Do tego zdecydowałam się na kilka suplementów (np. witaminę D). Było trochę lepiej, ale nie rewelacyjnie. Eksperymentowałam z dietą, ale czegoś wciąż mi brakowało.

Takie podejście to największa pułapka, w jaką łatwo wpaść, gdy staramy się stanąć na nogi. Możemy godzinami czytać o dietach, o mutacjach genetycznych, o tym, jak witaminy i pierwiastki wzajemnie się uzupełniają (lub sobie przeszkadzają)… Ale na dłuższą metę to nas nie uleczy, a sprawi, że będziemy budować przed sobą kolejne przeszkody w dojściu do zdrowia. Musimy pamiętać, że myśl tworzy rzeczywistość. Nadmiar informacji wzbudza w nas ciągły lęk, który niszczy ciało.

Myśl tworzy rzeczywistość

Czy zastanawiało Was kiedyś, dlaczego jedną jednostkę chorobową można przeżywać na tak wiele sposobów? Doskonałym tego przykładem jest choroba Hashimoto: wielu pacjentów praktycznie nie ma żadnych jej objawów, zaś inni cierpią niemiłosiernie z powodu depresji, chorób jelit, bólu stawów… Jak to możliwe? Dlaczego niektórzy muszą stosować specjalne diety, wykluczyć nabiał, gluten i inne pokarmy, zaś inni czują się wspaniale? A co, jeśli odpowiedzą jest… Myśl?

Czyżby podejście do choroby miało większe znaczenie niż sama choroba?…

Wiem, że kiedy nas boli i jest nam smutno, trudno skupić się na czymś, co nie tyczyłoby się zdrowia. Jednak ciągłe myślenie o chorobie jedynie nas w niej utwierdza! Wyobraź sobie, że godzinami przekazujesz swojemu ciału myśl „jestem chora, źle się czuję, świat jest straszny”… Nietrudno przewidzieć, jaka będzie reakcja: stres i jeszcze gorsze samopoczucie! I, o zgrozo, rzeczywiście będziesz chora, zaczniesz się źle czuć, a świat stanie się straszny!

Bóle z przeszłości – bóle w teraźniejszości

Ostatnio natknęłam się na informację, że nasza podświadomość najpełniej kształtuje się do czwartego roku życia. Co to oznacza? Ano to, że na nasze życie wpływają zdarzenia i przeżycia, których nawet nie pamiętamy!

Zakładam, że większość z nas miała trudne dzieciństwo. A jakby tego było mało, części przeżytych trudności nawet nie jesteśmy świadomi! Kiedy dorośniemy, nieprzepracowane lęki i problemy z dzieciństwa mogą wywierać na nas tak silny wpływ, że pojawi się choroba. To bardzo prosty mechanizm: jeśli w dzieciństwie czułeś się niekochany, niedoceniany i źle traktowany, przez kolejne lata będą ciągnąć się za Tobą problemy spowodowane niskim poczuciem własnej wartości oraz brakiem motywacji do działania. Do tego rodzice mogli przekazać ci niechęć, a nawet pogardę do własnego ciała. Taka mieszanka emocji i przeżyć praktycznie gwarantuje chorobę.

Mimo to nawet niełatwe dzieciństwo nie zamyka Ci drogi do zdrowia. Zawsze jest nadzieja! Gdy już zachorowaliśmy, należy wyjść poza chorobę i znaleźć jej możliwe źródła.

Szukaj pozytywów

Na początku bardzo trudno wyjść z pułapki zamartwiania się. To naprawdę wstrętny nałóg! Na szczęście istnieje mnóstwo technik, które pomogą nam przezwyciężyć marazm. Zdaniem Dale’a Carnegie 90% naszego życia składa się z rzeczy dobrych, a tylko 10% ze złych! Dlatego zachęcam Cię, byś na kartce wypisał obiektywnie pozytywy i negatywy, których w życiu doświadczasz. Może się okazać, że dobro jednak przeważa!

Zobaczenie jasnych stron życia to pierwszy krok w wygraniu z chorobą. Później będzie już tylko lepiej.

Zamiast się zamartwiać – działaj!

To, jak będziemy się czuli, zależy przede wszystkim od nas. Lekarz, owszem, może zapisać tabletki, jednak ich działanie można znacznie wzmocnić wiarą i optymizmem! Leczenie farmakologiczne, dieta oraz suplementy muszą zostać połączone z uzdrawianiem naszej psychiki. Co zatem robić?

1. Rozważ psychoterapię

Dobrze poprowadzona psychoterapia może pomóc nam w uporaniu się z demonami przeszłości. Wsparcie specjalisty znacznie przyspieszy proces dochodzenia do zdrowia.

2. Czytaj, czytaj, czytaj…

Na rynku znajdziemy mnóstwo publikacji, dzięki którym możemy zrozumieć motywy naszego postępowania i stawić czoło trudniej przeszłości. Zamiast patrzeć na wieczorny dziennik pełen krwi i przemocy, sięgnij po książkę przywracającą nadzieję i emanującą optymizmem! Poniżej podaję kilka pozycji, które niezwykle mi pomogły. Oczywiście nie mogę zagwarantować, że przemówią także do Ciebie – jednak warto dać im szansę. Przypominam też, że trzy z poniżej wymienionych książek możecie wygrać w organizowanym przeze mnie konkursie „Szczęśliwi mimo choroby” [szczegóły przeczytacie tutaj].

1. Louise Hay: „Możesz odmienić swoje życie

2. Dale Carnegie: „Jak przestać się martwić i zacząć żyć

3. Susan Forward: „Toksyczni rodzice”

4. Anthony de Mello: „Śpiew ptaka”; „Modlitwa Żaby”, „Przebudzenie”

5. Bernie S. Siegel: „Miłość, medycyna i cuda

6. Eckhart Tolle: „Potęga teraźniejszości”

 

3. Wykorzystaj Youtube i inne źródła

Dzięki Internetowi możemy dzielić się ideami szybciej i skuteczniej niż kiedykolwiek w historii. Youtube umożliwia poznanie setek fascynujących i motywujących historii. Mogę polecić Wam kilka ciekawych nagrań – ale oczywiście zachęcam do dalszych poszukiwań. Jeśli znacie inne wideo godne uwagi – podzielcie się nimi w komentarzach 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=0UZ02pB3ZJM

https://www.youtube.com/watch?v=NGH_0-G_wQA

https://www.youtube.com/watch?v=3KvMqOgpUaw

https://www.youtube.com/watch?v=7VG5LPxWRG4

I jeszcze jedno wideo z TED-a. Są napisy po polsku. Coś wspaniałego! Kliknijcie [tutaj].

4. Poznawaj ludzi

Miej uszy i oczy szeroko otwarte! W każdej chwili możesz poznać niezwykłego człowieka, który może zmienić Twoje życie. Jak? Wystarczy uśmiech i serdeczne podejście!
Być może część z Was nie uwierzy, ale nawet prozaiczne sytuacje mogą wzbudzić w nas nadzieję i chęć do życia. Uwielbiam uśmiechać się do ekspedientów i sprzedawców – praktycznie zawsze odpowiadają mi tym samym! A ostatnio poznałam niezwykłą panią, która stworzyła śliczny sklep – trochę w nim rzeczy używanych, trochę nowych, a nawet trochę jej własnych dzieł. Okazało się, że wiele nas łączy, chociażby zainteresowanie szydełkowaniem i decoupagem! Ponad trzydzieści minut rozmowy bardzo pozytywnie nastroiło mnie na resztę dnia 🙂

Bądźmy otwarci na ludzi i uważnie ich słuchajmy. Kontakt z innym człowiekiem ma właściwości kojące!

5. Zastanów się, komu możesz pomóc

Czasem tak bardzo skupiamy się na własnym cierpieniu, że zapominamy o niedostatkach bliźniego. Może znasz kogoś, kto potrzebuje twojego wsparcia? Nie wahaj się! Pomagając innym, pomagamy sobie.

 

Co jakiś czas będę opisywać, jak uzdrowić poszczególne aspekty życia. Być może skorzystacie z moich doświadczeń 🙂 A tymczasem:

Trzymajcie się zdrowo!

 

P.S. Jeśli ktoś z Łodzi chciałby odwiedzić przemiły sklep, o którym wspomniałam, zerknijcie [tutaj]. Zas mój facebook znajduje się [tutaj].