Protokół autoimmunologiczny – poradnik dla początkujących

Ilość pacjentów, u których diagnozuje się celiakię, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń czy przede wszystkim Hashimoto, rośnie lawinowo. Choroby autoimmunologiczne wciąż stanowią zagadkę dla lekarzy: o ich przyczynach i przebiegu wiadomo całkiem dużo, lecz mimo to leczenie często okazuje się nieskuteczne. Dlatego coraz szersze grono specjalistów proponuje alternatywne spojrzenie na schorzenia z tej grupy: wierzą oni, że dzięki odpowiedniej diecie, suplementacji i zmianom w trybie życia pacjenta można znacząco poprawić jego stan, a nawet osiągnąć remisję. Czy rzeczywiście jest to możliwe?

Protokół autoimmunologiczny to dieta, której założenia najpełniej opracowała dr Sarah Ballantyne. Kuracja polega na wykluczeniu na okres co najmniej miesiąca pokarmów, które mogą wywoływać reakcję naszego układu odpornościowego, takich jak: wszystkie ziarna, nabiał, orzechy i pestki, rośliny psiankowate… (więcej szczegółów tutaj). Po tym czasie próbujemy po kolei wprowadzać wykluczone produkty i bacznie obserwujemy reakcje naszego organizmu po ich spożyciu (źródło). Oczywiście dieta ta wzbudza wiele kontrowersji i wątpliwości. Bazując na moich doświadczeniach w dzisiejszym artykule spróbuję rozwiać niektóre z nich.

1. Czy każda osoba cierpiąca na którąś z chorób autoimmunologicznych powinna przejść  na protokół?

Nie, oczywiście. Decyzja o rozpoczęciu diety to kwestia indywidualna. Moim zdaniem protokół to rozwiązanie ostateczne, które powinno zostać wdrożone, gdy wszystko inne zawiodło. U części chorych samo odrzucenie glutenu i nabiału wystarcza, by odczuć znaczącą poprawę i uciekanie się do protokołu nie jest konieczne… Najlepiej oczywiście kierować się zaleceniami lekarza i dietetyka, którzy zadecydują, czy protokół jest niezbędny w naszym wypadku.

2. Czy protokół autoimmunologiczny to jedyna opcja dla chorych?

Nie. Istnieje wiele diet, które mogą znacząco poprawić stan chorego. Mimo pewnych różnic, wszystkie zakładają eliminację produktów przetworzonych, rafinowanych i pełnych konserwantów. Ponadto zaleca się unikanie glutenu, nabiału i najczęściej zbóż. Przykładami diet, które mogą pomóc w przypadku chorób autoimmunologicznych oraz wielu innych schorzeń (np. cukrzycy) są:

W wielu wypadkach protokół jest w stanie zdziałać cuda. Czasem jednak organizm potrzebuje innego podejścia dietetycznego… Niejednokrotnie czytałam opowieści pacjentów, którym protokół autoimmunologiczny nie pomógł i którym ulgę przyniosła dopiero Dieta dr Dąbrowskiej. Należy także pamiętać, że wiedza na temat chorób autoimmunologicznych nieustannie ewoluuje, pojawiają się kolejne odkrycia, pozwalające na tworzenie coraz trafniejszych zaleceń dla pacjentów.

3. Kiedy zdecydować się na protokół autoimmunologiczny?

Osoby cierpiące na Hashimoto lub inne schorzenia z autoagresji najczęściej decydują się na zmianę sposobu odżywiania, gdy konwencjonalne leczenie nie pomaga. Jeśli wciąż czujesz się osłabiony, niewyspany, cierpisz na problemy trawienne i gnębią Cię depresyjne myśli – protokół może być dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem. Od czego jednak zacząć?

Idealne wydawałoby się wykonanie na początek testu na nietolerancje pokarmowe i dostosowanie diety do jej wyników. Wiem, że takie testy wzbudzają wiele kontrowersji i część specjalistów podważa ich wiarygodność. Doświadczenia pacjentów również znacząco się różnią: u części osób otrzymane wyniki potwierdzają reakcje zaobserwowane wcześniej, zaś u innych taki test nie wykazuje niemal żadnych nietolerancji. Jeśli z jakiegoś powodu chciałbyś uniknąć poddania się takiemu badaniu, warto pamiętać, że dla większości pacjentów najbardziej problematyczne okazują się gluten i nabiał, trochę rzadziej jajka, zboża bezglutenowe, soja czy owoce morza.

Zanim jednak zdecydujesz się na na jakąkolwiek interwencję dietetyczną, koniecznie wykonaj badania, które pozwolą odpowiednio zaplanować dietę. Będą to więc: morfologia, krzywa cukrowa i insulinowa (pomaga wykryć insulinooporność i cukrzycę), badania ferrytyny, żelaza, witaminy D (metabolit 25 OH), witaminy B12, trójki tarczycowej (tsh, ft3, ft4)… Warto też przebadać się pod kątem występowania pasożytów i bakterii, np. lamblii, glisty ludzkiej czy yersinii. Dla części chorych wskazane byłoby także wykonanie badań w kierunku celiakii.

Gdy już otrzymamy wyniki, może się okazać, że przyczyna naszego złego samopoczucia leży na przykład w insulinooporności lub niedoborze witaminy D (co najczęściej oznacza także niedostatki magnezu) i zastosowanie diety tak rygorystycznej jak protokół autoimmunologiczny nie będzie konieczne.

Korzystajmy ze słońca ile się da 🙂 Chociaż pamiętajmy, że niestety u niektórych pacjentów to za mało i nawet po wakacjach notują oni niedobory witaminy D.

4. Czy protokół można stosować bez konsultacji z lekarzem lub dietetykiem?

Teoretycznie tak. Istnieje bardzo dużo wartościowych źródeł w języku angielskim, które pomagają prawidłowo zorganizować ten model żywienia. Należy jednak pamiętać, że zawsze niesie to ze sobą pewne ryzyko, gdyż, jakby nie patrzeć, eksperymentujemy z własnym ciałem i zdrowiem. Trzeba spędzić wiele naprawdę długich godzin na gromadzeniu informacji, by sobie nie zaszkodzić. Kiedy ja przeprowadzałam protokół, wiedza na jego temat dopiero raczkowała w naszym kraju i trudno było znaleźć specjalistę, u którego można by dokonać konsultacji. Dziś na szczęście łatwo znaleźć wielu wspaniałych dietetyków i lekarzy, potrafiących dostosować protokół do naszych potrzeb i zlecających odpowiednie badania. Ich nazwiska znajdziecie [tutaj].

5. Czy protokół to dieta na całe życie?

Nie. Stosujemy go tylko przez pewien okres czasu – najczęściej zalecane są trzy miesiące, ale dietetyk może zadecydować o przedłużeniu diety.

6. Czy rozpoczynając protokół powinno się zrezygnować z dotychczas stosowanego leczenia?

Nie. Nasz organizm potrzebuje czasu na regenerację. Siniaki nie znikają w jeden dzień – stanu zapalnego gnębiącego nasze ciało także nie ugasimy po tygodniu diety. Dlatego nie wolno nam rezygnować z dotychczas stosowanych leków, takich jak na przykład syntetyczny hormon tarczycy. Oczywiście może się okazać, że po pewnym czasie konieczne będzie zmniejszenie dawki lub całkowita rezygnacja z leku, jednak o tym zadecyduje lekarz.

7. Czy możliwe jest przeprowadzenie protokołu bez suplementów diety?

Teoretycznie tak. W założeniu protokół obfituje w wartości odżywcze, które mają wyprowadzić organizm na prostą. Niemniej jednak proces ten najczęściej zajmuje dużo czasu i dlatego odpowiednio dobrana suplementacja może znacząco przyspieszyć regenerację.

Zdecydowanie odradzam samodzielne dobieranie preparatów, oczywiście o ile nie mamy wykształcenia medycznego. Nie chcemy przecież zaburzyć już i tak zaburzonego funkcjonowania organizmu… Nawet zbyt duże dawki witaminy D mogą okazać się szkodliwe [źródło, źródło]. Dlatego w kwestii suplementacji udajmy się do specjalisty, który odpowiednio nas poprowadzi.

Więcej na temat suplementów diety przeczytacie w jednym z moich poprzednich artykułów [tutaj].

8. Jak najlepiej przygotować się do protokołu?

Warto działać stopniowo i po kolei wykluczać problematyczne dla nas pokarmy. Dzięki temu nasze ciało przyzwyczai się do zmiany diety, a i my nauczymy się, czego unikać. Oczywiście będzie to także ulgą dla psychiki – rezygnacja z większości pokarmów spożywanych do tej pory to duże wyzwanie i należy działać powoli, z rozwagą.

Bardzo ważne jest także opracowanie planu posiłków i znalezienie odpowiednich przepisów. Jeśli możesz, spróbuj nawiązać kontakt z okolicznymi rolnikami lub kolektywą spożywczą, by zapewnić sobie dostęp do warzyw i mięsa dobrej jakości.

Przed rozpoczęciem protokołu warto „uzbroić się” w potrzebną wiedzę. Kiedy wiemy, czego unikać, będzie łatwiej nam przeprowadzić dietę. Mały test: pamiętacie, które z produktów pokazanych na zdjęciu są niedozwolone na protokole? 🙂

9. Czy da się pogodzić protokół z życiem zawodowym i rodzinnym?

Może być to trudne, ale dla chcącego nic trudnego 🙂 Oczywiście ta dieta niesie ze sobą konieczność spędzania większej ilości czasu przy przygotowywaniu posiłków, ale przy odpowiednim rozplanowaniu posiłków trzy miesiące upłyną bardzo szybko.

Warto pamiętać, że sukces protokołu zależy w dużej mierze od wsparcia najbliższych. Wyjaśnij rodzinie i przyjaciołom, że ta dieta to dla ciebie ogromna szansa i wierzysz w jej pozytywne działanie. Dlatego nie będzie żadnych wyjątków: ani kawałku tortu na urodzinach babci, ani wypadu na pizzę z przyjaciółmi. Niestety, nasze postanowienie zmiany diety może się spotkać z niezrozumieniem otoczenia. To boli, gdy najbliżsi podważają sens podjętej przez nas decyzji. W takich sytuacjach warto uciąć dyskusję krótkim: „Czułam się bardzo źle, a ta dieta mi pomaga”. Kluczowa jest tutaj asertywność.

10. Czy protokół autoimmunologiczny oznacza tylko zmianę diety?

Protokół (i każda dieta, którą zdecydujemy się zastosować) niesie ze sobą konieczność zmiany stylu życia. Niezwykle ważna jest oczywiście odpowiednia dieta, ale bez zniwelowania innych czynników wzmagających stan zapalny niemożliwy okaże się powrót do zdrowia. Dlatego ograniczmy źródła stresu i zadbajmy o jakość snu. Unikajmy w miarę możliwości toksyn i konserwantów i dokładnie analizujmy składy używanych przez nas kosmetyków. Warto także rozważyć psychoterapię – choroby autoimmunologiczne mogą wiązać się z nierozwiązanymi i nieustannie nas gnębiącymi problemami z przeszłości. Więcej na ten temat przeczytacie [tutaj].

11. Na protokole poczułam się gorzej niż przed nim. Co robię źle?

Podstawowe błędy popełniane na protokole autoimmunologicznym to nadmierne ograniczenie podaży kalorii oraz węglowodanów (co może okazać się problematyczne zwłaszcza u osób cierpiących na niedoczynność tarczycy). Więcej o błędach popełnianych na protokole autoimmunologicznych przeczytacie [tutaj]. Warto także wysłuchać materiału Iwony Wierzbickiej na Youtubie [klik!].

***

Mimo że protokół stanowi skuteczną alternatywę w przypadku chorób autoimmunologicznych, należy pamiętać, iż nie sprawdzi się u każdego pacjenta. Ludzki organizm jest niezwykle złożony, a zdrowie to wypadkowa bardzo wielu czynników… Warto jednak próbować i, co najważniejsze, nie poddawać się! Wiem, że kiedy czujemy się fatalnie i wszystko wokół wydaje się pozbawione nadziei, wiara w powodzenie diety może okazać się zbawienna. 

Nie zapominajmy także, że nasza wiedza o funkcjonowaniu organizmu cały czas się pogłębia. Dlatego najpewniej i zalecenia dla pacjentów cierpiących na choroby autoimmunologiczne będą się zmieniać. Obecnie jednym z najświeższych doniesień jest wspomniana przez Monikę Skuzę (Tłuste Życie) dieta Instytutu Funkcjonalnej Medycyny w USA, która polega na eliminacji zbóż zawierających gluten, kukurydzy, wołowiny i wieprzowiny, owoców morza, soi, pomarańczy, orzeszków ziemnych, przetworzonych cukrów, nabiału oraz jajek. Podobno te zalecenia okazują się skuteczne u 80% pacjentów.

Na chwilę obecną jedno pozostaje pewne: zmiana diety* działa. Jesteśmy tym, co jemy, a także tym, co strawimy i przyswoimy. I cieszę się, że takie spojrzenie na choroby autoimmunologiczne spotyka się z coraz większym zainteresowaniem lekarzy i pacjentów. Oby tak dalej!

*Oczywiście zmiana diety musi być połączona z odpowiednimi modyfikacjami stylu życia.

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=UlTMR&id=112557f9e6c5d808bade51419d1af411&size=FU części pacjentów protokół okaże się skuteczny, inni poczują się rozczarowani. Każdy z nas jest inny i nasze organizmy mogą różnie reagować na te same zalecenia dietetyczne.

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat protokołu i chorób autoimmunologicznych, koniecznie odwiedźcie te strony:

Po przepisy zgodne z dietą paleo i protokołem sięgnijcie do:

Polecam Wam także bardzo wartościowe źródła w języku angielskim:

Jeśli znacie inne ciekawe strony, dajcie znać w komentarzach 🙂

A tymczasem trzymajcie się zdrowo i nie zapomnijcie odwiedzić mnie na Facebooku,

Wasza Ola 

P.S. Zaznaczam, że nie mam wykształcenia medycznego, więc moje artykuły nie mają charakteru porady lekarskiej. Opieram się na swoich doświadczeniach oraz staram się wybierać jak najbardziej wiarygodne źródła, jednak oczywiście zawsze mogę się mylić. Jeśli się z czymś nie zgadzacie lub zauważyliście błąd merytoryczny – dajcie mi znać. Chętnie skoryguję swoją niewiedzę 🙂 I oczywiście zachęcam Was do korzystania z usług profesjonalistów – lekarzy i dietetyków. Nigdy nie rezygnujcie też z dokładnych badań!

Zdjęcia pochodzą ze strony www.pexels.com

Dieta w chorobie Hashimoto: o glutenie i nabiale

Internet jest obecnie najdoskonalszym źródłem informacji. Niestety, gdy brakuje nam fachowej wiedzy, bardzo problematyczne może się okazać oddzielenie ziarna od plew. Internet, podobnie jak papier, zniesie dosłownie wszystko. Czasem bardzo trudno zdecydować nam, laikom, komu powinniśmy wierzyć… Dlatego postanowiłam zebrać całą moją wiedzę oraz dotychczasowe doświadczenia, by w sposób jak najbardziej obiektywny przedstawić Wam kwestię diety w chorobie Hashimoto. Trudno oczywiście wyczerpać ten temat w jednym artykule i dlatego dziś przyjrzymy się razem działaniu glutenu i nabiału; w kolejnej części zastanowimy się, czego warto unikać, a na sam koniec opowiem Wam o moich przygodach dietetycznych. Zachęcam także do dzielenia się Waszymi historiami 🙂

Przede wszystkim umiar i zdrowy rozsądek

Osoby, które dopiero zaczęły szukać informacji na temat diety w Hashimoto, mają pełne prawo czuć się przerażone i zniechęcone. Do tej pory większość z nas żyła całkiem normalnie, a nagle okazuje się, że musimy wykluczyć z diety niemal 80% produktów dotychczas przez nas spożywanych. Pamiętajmy jednak, że na każdą informację powinniśmy spojrzeć chłodnym okiem i zawsze pytać – dlaczego? Zachęcam także to zasięgania opinii specjalistów, chociaż czasem i ci potrafią znacznie różnić między sobą w poglądach i zaleceniach…

Gluten i jego związek z nieszczelnością jelit

Hashimoto należy do grupy chorób autoimmunologicznych, w wyniku której organizm produkuje przeciwciała, niszczące własne tkanki. W ten sposób ciało musi zmagać się z ciągłym stanem zapalnym, co jest dla niego niezwykłym obciążeniem.

By wspomóc wadliwie funkcjonujący układ odpornościowy, coraz więcej lekarzy i dietetyków zaleca rezygnację z glutenu i nabiału. Istnieją także badania naukowe uzasadniające takie postępowanie: wiemy, że u pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi tarczycy występuje większe ryzyko nietolerancji glutenu (celiakii). Dlatego też naukowcy zalecają przebadanie wszystkich chorych na Hashimoto czy Gravesa-Basedova pod jej kątem.

Musimy pamiętać, że choroby autoimmunologiczne są silnie związane z jelitami, gdyż to od ich pracy zależy co najmniej 70% naszej odporności. Aglutynina zawarta w pszenicy wpływa na ich przepuszczalność. Kluczem w tym procesie jest białko, zonulina: gdy zjemy gluten, jej poziom wzrasta, w wyniku czego jelita stają się nieszczelne. U osób z predyspozycjami genetycznymi ten proces może doprowadzić do powstania stanów zapalnych i chorób autoimmunologicznych, co udowodnił Alesio Fasano, włoski lekarz i naukowiec.  

Na chwilę obecną niestety nie ma badań, które jednoznacznie wskazywałyby na konieczność wykluczenia  z diety glutenu przez wszystkie osoby cierpiące na Hashimoto. Dysponujemy jedynie poszlakami, pojedynczymi fragmentami układanki, które jednak powoli układają się w całość. Wiemy, że choroby autoimmunologiczne wiążą się z nieprawidłową pracą układu odpornościowego. Wiemy też, że u osób predysponowanych do tego genetycznie, gluten negatywnie wpływa na stan jelit, od których zależy większość naszej odporności. I, co najważniejsze, coraz więcej osób chorych na Hashimoto donosi o poprawie samopoczucia towarzyszącej odstawieniu pszenicy, żyta i jęczmienia.

Kilka słów o mleku

Występujące w nabiale laktoza i kazeina są silnym alergenem. Mleko może podrażniać nie tylko układ trawienny, lecz także płuca, dając objawy takie jak kaszel, astma, czy nadmierne wydzielanie śluzu. Nietolerancja mleka odbija się także na stanie naszej skóry, wywołując podrażnienia, trądzik czy egzemę.

Część specjalistów łączy nietolerancję glutenu z nietolerancją mleka i jego przetworów (chociażby dr Terry Wahls twierdzi w swojej książce, że 80% osób nietolerujących glutenu nie toleruje również nabiału). Co ciekawe, pojawiają się doniesienia o przypadkach, w których osoby nietolerujące laktozy nie były w stanie przyswoić podawanego im syntetycznego hormonu tarczycy.  

Na szczęście dieta bezmleczna nie musi być utrapieniem. A gdy tęsknimy za nabiałem – spróbujmy poszukać jego zamienników, chociażby przyrządzając domowe mleka orzechowe. Polecam przepis na mleko kokosowe, smakuje obłędnie!

„Choruję na Hashimoto – czy mam wyeliminować gluten i nabiał?”

Przede wszystkim musisz pamiętać, że nikt Cię do tego nie zmusza. To powinna być tylko i wyłącznie Twoja decyzja, dobrze przemyślana, a najlepiej skonsultowana także z dietetykiem lub lekarzem.

Zmianę diety radziłabym zacząć od wykonania testów na nietolerancje pokarmowe. Mimo, że wokół nich narosło wiele kontrowersji, obecnie nie dysponujemy lepszym narzędziem diagnostycznym (a przynajmniej nie w Polsce). Warto też rozważyć dietę eliminacyjną – wyłączamy gluten i nabiał z diety na co trzy tygodnie – całkowicie, gdyż nawet małe ilości mogą zaburzyć wynik eksperymentu! Następnie pojedynczo, w odstępach co najmniej czterodniowych, ponownie wprowadzamy te pokarmy i obserwujemy swoją reakcję. Wszelkie niepokojące objawy mogą świadczyć o nietolerancji: bóle brzucha, biegunka, zatwardzenie, swędzenie, pokrzywki, bóle głowy, migreny, kichanie, katar… Uwaga, takie symptomy mogą pojawić się nawet po kilku lub kilkunastu godzinach od spożycia posiłku!

Dotychczasowe doniesienia naukowe pokazują, że wykluczenie glutenu i nabiału wydaje się być logicznym postępowaniem w przypadku chorób autoimmunologicznych. Mam nadzieję, że już wkrótce doczekamy się odpowiedzi na pytanie, czy wszyscy chorzy powinni zrezygnować z jedzenia tych pokarmów. Na chwilę obecną zarówno pacjenci, jak i lekarze, mogą czuć się zagubieni. Niemniej jednak wydaje mi się bardzo przykre, że część endokrynologów neguje dietę bezglutenową i nazywa ją „wymysłem Internetu”. Spotkałam już zbyt wiele osób, którym wykluczenie glutenu niezwykle pomogło, by przestać wierzyć w skuteczność takiego sposobu żywienia.

„Wyeliminowałam gluten i nabiał – i czuję się gorzej niż przed dietą!”

Czasem czytam opowieści osób, które po eliminacji glutenu i nabiału zaczęły się uskarżać na liczne przykre dolegliwości, takie jak problemy trawienne, bóle brzucha czy migreny. Jaka może być tego przyczyna?

Gluten oraz nabiał zawierają odpowiednio glutenomorfiny i kazomorfiny, które mają działanie podobne do opiatów: nie dość, że uzależniają, to na dodatek mogą działać przeciwbólowo! Co ciekawe, receptory opioidowe można znaleźć nie tylko w mózgu, lecz także w jelitach.

Musimy pamiętać, że w przypadku chorób autoimmunologicznych mamy do czynienia z chronicznym stanem zapalnym, a przecież „gluten i kazeina mają zdolność tworzenia związków morfinopodobnych”, czyli przeciwbólowych. Czy jest więc możliwe, że ludzie, którzy chorują na przewlekłe stany zapalane, są uzależnieni od tych substancji?

Odstawienie glutenu i nabiału może sprawić, że poczujemy się fatalnie. Jest jednak całkiem prawdopodobne, że przyczyną pogorszenia naszego samopoczucia będą stany zapalne, od dawna maskowane przez związki morfinopodobne zawarte w pszenicy i mleku! W takich sytuacjach większość osób wraca do jedzenia glutenu i nabiału i notuje natychmiastową poprawę. Inaczej być nie może – organizm otrzymuje silny środek przeciwbólowy, od którego jest uzależniony i chory odczuwa znaczącą ulgę.

Oczywiście glutenomorfiny i kazomorfiny są tylko jedną z wielu możliwych przyczyn pogorszenia samopoczucia na nowej diecie. Równie problematyczne mogą się okazać gotowe wyroby, teoretycznie bezpiecznie, gdyż oznakowane przekreślonym kłosem, a jednak pełne konserwantów i utrwalaczy. Pamiętajmy, że dieta bezglutenowa powinna opierać się o naturalne i nieprzetworzone produkty – w jednym z moich wcześniejszych artykułów przeczytacie, jak taką dietę zaplanować. Zachęcam też oczywiście do konsultacji dietetycznej, dzięki której zminimalizujecie ryzyko wystąpienia przykrych objawów przy zmianie diety. Pamiętajmy też, że gluten i nabiał silnie uzależniają i dlatego ich wykluczenie na początku może okazać się niezwykle trudne. Wykażcie jednak cierpliwość – przykre symptomy powinny ustąpić przed upływem jednego miesiąca.

Zmiana diety nie oznacza, że od razu poczujemy się lepiej. Czasem nawet nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu… Dlatego należy uzbroić się w cierpliwość i nie rezygnować!

„Nie wierzę w dietę bezglutenową – jem wszystko i czuję się świetnie!”

Część chorych reaguje paniką, przerażeniem i wstrętem na wszelką wzmiankę na temat diety bezglutenowej. „Mój lekarz mówi, że to bzdura i ja też tak myślę”. Oczywiście rozumiem ten punkt widzenia: skoro ktoś nie ma problemów trawiennych i czuje się świetnie, po co się martwić jakimś glutenem?

Ja, autorka tego bloga, nie chcę nakłaniać Cię na zmianę diety wbrew Twojej woli. Wiem, że przymus zawsze rodzi opór. Jeśli nie wierzysz, że wyłączenie glutenu z jadłospisu Ci nie pomoże i że to fanaberie – nie rób tego, bo najprawdopodobniej i tak wrócisz do poprzednich nawyków.

Mimo to pozwolę sobie na jeszcze jedną uwagę: nietolerancja glutenu może się objawiać nie tylko problemami trawiennymi, lecz także niedokrwistością, bezpłodnością, depresją, problemami z pamięcią, migrenami, kamieniami w pęcherzyku żółciowym… Jest zatem dość prawdopodobne, że problem nietolerancji Cię dotyczy, nawet jeśli uważasz to za niemożliwe i nie uskarżasz się na wzdęcia, zaparcia czy gazy.

Słowo końcowe

W moim przypadku zmiana diety przyniosła ogromną ulgę. Większość przykrych objawów, które gnębiły mnie całe życie, znacznie zelżała. Wiem także, że dieta bezglutenowa i bezmleczna pomaga coraz większej grupie pacjentów, co znajduje swoje uzasadnienie w badaniach naukowych. Czy zatem wszyscy chorzy powinni zrezygnować z mleka i pszennych bułeczek? Cóż, na pewno można spróbować, by przekonać się, jak taka dieta wpłynie na nasz organizm. Pamiętajmy jednak, by nie popadać w skrajności: nie negujmy tego, że dieta może pomóc, ale też nie zmuszajmy nikogo do zmian wbrew jego woli. Na szczęście każdy z nas jest wolny i tę wolność uszanujmy, a przynajmniej tak długo, jak długo nauka nie dostarczy nam jednoznacznej odpowiedzi na kluczowe pytanie: no to mamy w końcu jeść ten gluten czy nie?!

Następna część artykułu będzie poświęcona produktom niewskazanym w chorobie Hashimoto. Później zajmiemy się analizą różnych diet (w tym protokołu autoimmunologicznego). Będzie się działo 🙂

P.S. Zaznaczam, że nie mam wykształcenia medycznego, więc moje artykuły nie mają charakteru porady lekarskiej. Opieram się na swoich doświadczeniach oraz staram się wybierać jak najbardziej wiarygodne źródła, jednak oczywiście zawsze mogę się mylić. Jeśli się z czymś nie zgadzacie lub zauważyliście błąd merytoryczny – dajcie mi znać. Chętnie skoryguję swoją niewiedzę 🙂


Kliknijcie by trafić na Jaskiniowy Facebook.

Trzymajcie się zdrowo,

Wasza Ola