Pietruszkowa zupa krem z cukiowym spaghetti

.

Ostatnio zaczęłam z ogromną pasją tworzyć najprzeróżniejsze zupy. Zasady ich przygotowania są proste: ma być szybko, zdrowo, niedrogo i oczywiście pysznie. Jak na razie udaje mi się to wyśmienicie, co może potwierdzić Pan Jaskiniowy 😉 Jeśli brakuje Wam czasu i pomysłu na obiad – pietruszkowa zupa krem będzie idealna. Rodzina i znajomi będą zachwyceni, gwarantuję!

.

.

Składniki (dla trzech głodnych osób lub czterech umiarkowanie głodnych):

~ 250 gramów obranej pietruszki (dwie średnie sztuki powinny wystarczyć)

~ 250-300 gramów cukinii

~ pół litra bulionu drobiowego

~ 150 gramów kremowego mleka kokosowego (ok. 1/3 puszki)

~ czubata łyżka masła klarowanego lub bezzapachowego oleju kokosowego

~ mąka kokosowa do dekoracji

Przygotowanie:

1. Pietruszkę kroimy na drobno i wrzucamy do gorącego bulionu. Gotujemy przez ok. 25 min do miękkości.

2. Z cukinii wycinamy nożykiem Julienne paski (dokładną instrukcję znajdziecie tutaj).

3. Środkową część cukinii z pestkami, która została z wykrawania spaghetti, kroimy w talarki i dorzucamy do gotującej się pietruszki. Całość gotujemy jeszcze przez ok. 10 minut, by warzywa były miękkie. Po tym czasie mielimy je blenderem na gładki krem. Na koniec dodajemy mleko kokosowe i ponownie mielimy.

4. Na patelni bardzo dobrze rozgrzewamy tłuszcz. Wykładamy na niego spaghetti z cukinii i smażymy na dużym ogniu przez ok. 30 sekund, ciągle mieszając. „Makaron” ma zachować chrupkość.

5. Zupę porcjujemy, podajemy ze spaghetti z cukinii i posypujemy odrobiną mąki kokosowej. Smacznego!

A w wolnej chwili zajrzyjcie na Jaskiniowy Facebook!

Wykwintna zupa cebulowa

Dziś mam dla Was specjał kuchni francuskiej. Zupa cebulowa jest dość prosta w przygotowaniu, nie wymaga wielu składników, a zachwyca smakiem i aromatem. Jest wręcz wymarzona na przyjęcia – rozgrzewa i syci. Oczywiście tradycyjny przepis trochę zmodyfikowałam – grzanki wykonałam z chleba gryczanego, zaś całość posypałam startymi orzechami brazylijskimi. Dzięki temu także osoby będące na diecie bezglutenowej i bezmlecznej mogą cieszyć się smakiem tego wybornego dania.

Składniki (dla 4-6 osób*)

~ 750 gramów nieobranej cebuli

~ 300 ml białego wytrawnego lub półwytrawnego wina

~ 500 ml bulionu drobiowego (użyłam własnoręcznie przygotowanego bulionu z indyka)

~ sól, pieprz, brązowy cukier lub miód do smaku

~ po dużej łyżce masła klarowanego i smalcu (może być także bezwonny olej kokosowy) + miękkie masło do grzanek

~ cztery kromki bezglutenowego chleba (z wykorzystałam chleb gryczany z tego przepisu)

~ trzy orzechy brazylijskie bądź dowolny twardy ser (parmezan lub grana padano)

* Jeśli zupa cebulowa ma być przystawką, serwujemy mniejsze porcje. Posypana serem jest niezwykle sycąca!

Przygotowanie:

1. Cebulę cienko kroimy wzdłuż włókien. Jeśli warzywo zaczęło kiełkować, zieloną część odrzucamy.

2. W garnku rozpuszczamy tłuszcz i szklimy cebulę. Następnie dodajemy 300 ml białego wina i całość dusimy pod przykryciem na bardzo małym ogniu przez około pół godziny. Po tym czasie dolewamy 500 ml bulionu, przyprawiamy solą i świeżo zmielonym pieprzem i dusimy przez około półtorej godziny, również na bardzo małym ogniu, aż cebula zmięknie.

3. W międzyczasie przygotowujemy grzanki: dowolny chleb bezglutenowy smarujemy z obu stron miękkim masłem klarowanym. Kroimy w kostkę i suszymy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez około 25-30 min.

4. Gotową zupę mielimy na gładki krem blenderem ręcznym i próbujemy. W razie potrzeby doprawiamy solą, pieprzem i miodem lub brązowym cukrem. Dusimy jeszcze przez kilka minut.

Gdyby zupa była dla Was zbyt gęsta, dodajcie jeszcze trochę bulionu.

5. Zupę rozlewamy na talerze, posypujemy grzankami i drobno startymi orzechami brazylijskimi lub startym na grubo żółtym serem.

Smacznego! 🙂

P.S W wolnej chwili odwiedźcie mnie i polubcie na facebooku! Będzie mi bardzo miło 🙂


~ Krem Dyniowo-Kokosowy i Krem Dyniowo-Jabłkowy ~

Przyrządzałam już dynię na ostro, nadszedł więc czas na dynię na słodko. Oba kremy, kokosowy i jabłkowy, smakują wyśmienicie, są aksamitne i delikatne. W sam raz na jesienny wieczór.

 

 

Składniki:

~ 1,5 kg dyni Hokkaido

~ 1 litr mleka kokosowego lub mleka kokosowego wymieszanego z wodą kokosową w proporcji 1:1

~ 200 gramów wiórek kokosowych (plus wiórki do dekoracji)

~ cztery spore jabłka lub 250 gramów konfitury jabłkowej

~ suszone jabłka do dekoracji

~ opcjonalnie cynamon do smaku

Przygotowanie:

Dynię kroimy na kawałki i pieczemy do miękkości (40-50 minut w temperaturze 180 stopni). Po przestudzeniu mielimy ją blenderem lub robotem kuchennym, wlewając stopniowo mleko kokosowe. Uzyskaną masę dzielimy na dwie równe części.

Krem kokosowy:

Do masy dodajemy wiórki kokosowe i dokładnie mielimy. Krem najlepiej smakuje schłodzony.

Krem jabłkowy:

Jabłka obieramy i ścieramy na drobno. Wrzucamy do garnka, dolewamy nieco wody i gotujemy aż do miękkości. Następnie dodajemy do nich przygotowany uprzednio krem dyniowy mielimy blenderem. Całość podgrzewamy do pożądanej przez nas temperatury, opcjonalnie dodając cynamon. Krem wykładamy na miseczki i dekorujemy suszonymi jabłkami. Smacznego!

~ Krem Dyniowo-Imbirowy ~

Aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie przyrządzałam nic z dyni. Ta gigantyczna pomarańczowa kula kojarzyła mi się jedynie z Halloween.  Na całe szczęście dzięki diecie paleo odkryłam cudowność tego warzywa, które smakuje wręcz obłędnie z dodatkiem imbiru… Jedyne, co mnie przeraża, to dyniowa twardość: bez pomocy mężczyzny przy otwieraniu się nie obejdzie. A może po prostu mam tępe noże? 😉

 

 

Składniki:

~ kilogram dyni (ja użyłam dyni Hokkaido)

~ świeży korzeń imbiru (odcinek ok. 2-4 cm)

~ 600 – 800 ml mleka kokosowego lub 400 ml mleka kokosowego i 400 ml wody kokosowej (zależnie od twardości dyni)

Przygotowanie:

Dynię kroimy na kawałki i układamy na papierze do pieczenia. Pieczemy ok. 40-50 minut w temperaturze 180 stopni aż do jej zmięknięcia. Następnie dynię mielimy blenderem lub robotem kuchennym, dodając do niej stopniowo mleko lub wodę (aż do uzyskania konsystencji kremu). Na koniec dodajemy świeżo starty korzeń imbiru (warto to robić stopniowo i zatrzymać się na takiej ilości, która najbardziej Wam odpowiada) i całość podgrzewamy. Smacznego!