Jaskiniowa TV: Czym są platany? Inauguracja mojego kanału na Youtube!

Kochani, mam dla Was ekscytujące wiadomości! Po wielu próbach i eksperymentach, udało mi się nagrać pierwszy, inauguracyjny film na Youtubie! Zapraszam Was do oglądania, komentowania i subskrybowania Jaskiniowej TV 🙂

Pomysł uruchomienia kanału na Youtubie chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Od dłuższego czasu podejmowałam także pewne nieśmiałe próby nagrań, co okazało się wcale niełatwym zadaniem! Stanięcie przed obiektywem łączy się z pewną tremą, zwłaszcza, jeśli ktoś jest debiutantem 😉

Mój pierwszy film poświęcony jest platanom, które zachwalam już od początku istnienia Jaskiniowej Kuchni. To owoce niezwykle przestronne, z których można stworzyć mnóstwo przysmaków. Zresztą, posłuchajcie sami:

https://www.youtube.com/watch?v=DBB8dkPSqSY

Gdybyście mieli pytania, postaram się na nie odpowiedzieć 🙂 Czekam też na Wasze opinie: co Wam się podobało, a co mogę ulepszyć.

Trzymajcie się zdrowo,

Wasza Ola

~ Serowa tarta z kalafiora: bez glutenu, jajek, mleka ~

Życie bez sera na początku może wydać się tragiczne: wszelkie zapiekanki stają się wspomnieniem, a o serniku nie mamy nawet co marzyć… Na szczęście potrzeba jest matką wynalazku! A co, gdyby ser zastąpić… kalafiorem? Wymyśliłam, przetestowałam, skosztowałam. Da się! I to naprawdę pysznie! 🙂

 

 

Składniki (na formę o średnicy 24 cm):

~ 60 gramów mąki kasztanowej
~ 40 gramów mąki kokosowej
~ 50 gramów nierafinowanego oleju kokosowego
~ czubata łyżka mąki z tapioki
~ półtora dużego, żółtego platana [czym jest platan?]*
~ 125 gramów nerkowców
~ ¼ łyżeczki sody
~ puszka kremowego mleka kokosowego (nie wstrząsajcie nim przed użyciem!)
~ 4 łyżki oleju kokosowego
~ dziewięć plastrów żelatyny
~ 4 łyżki jasnego miodu, np. lipowego (zależnie od preferencji smakowych można użyć więcej lub mniej) + 2 łyżeczki miodu do ciasta
~ średni kalafior o wadze ok. 1500 gramów
~ 20 czereśni, 25-30 malin lub innych owoców sezonowych (np. jagód)

* Jeśli nie dysponujecie platanami, polecam wykorzystać przepis na spód do tarty [stąd].

Przygotowanie:

 

 1. Na kilka godzin przed przygotowaniem ciasta namaczamy orzechy nerkowca w letniej wodzie z odrobiną soku z cytryny.

 

2. Platany obieramy, mielimy blenderem, dodajemy mąkę kasztanową, mąkę z tapioki, mąkę kokosową, sodę, 50 gramów roztopionego oleju kokosowego, dwie łyżeczki miodu i ponownie mielimy na gładką masę. Jeśli ciasto jest zbyt lepkie, dodajemy jeszcze trochę mąki kokosowej. Uwaga! Słabsze blendery mogą nie podołać. W takim wypadku ciasto zagniatamy ręką.

Wkładamy do zamrażarki na 20 minut by ciasto zgęstniało. Po tym czasie wykładamy nim formę do tarty, nakłuwamy widelcem i pieczemy na złoto 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 145 stopni (z termoobiegiem).

 3. Ze średniego kalafiora ostrym nożem odkrawamy różyczki. 

.

4. Mleko kokosowe dzielimy na dwie części: zbieramy z góry łyżką kremową śmietankę (powinniśmy jej uzyskać ponad szklankę). Na dole zostanie nam jasna, biaława woda.

5. W garnku rozpuszczamy cztery łyżki oleju kokosowego i podsmażamy na nim pokrojone różyczki kalafiora przez około pięć minut. Następnie dodajemy 1/2 szklanki rzadkiego mleka kokosowego, ¼ szklanki wody, przykrywamy i gotujemy do miękkości na małym ogniu ok. 25-30 minut. Po tym czasie mielimy całość blenderem na gładką masę.

.

6. Żelatynę namaczamy w zimnej wodzie, by zmiękła.

7. Nerkowce odsączamy i mielimy blenderem na krem.               

8. Gdy masa kalafiorowa osiągnie temperaturę pokojową, dodajemy do niej krem z nerkowców i kremowe mleko kokosowe (w puszcze powinno nam zostać jeszcze ¼ szklanki dość rzadkiego mleka kokosowego). Wlewamy miód i ponownie mielimy całość blenderem.

9. ¼ szklanki mleka kokosowego podgrzewamy i rozpuszczamy w nim żelatynę. Następnie dodajemy dwie   łyżki   kremu   kalafiorowego i mieszamy. Na koniec całość powoli i ciągle mieszając wlewamy do masy kalafiorowej.

.

10. Jeśli użyliśmy czereśni, drylujemyje i napełniamy  masą kalafiorową.

11. Owoce układamy na upieczonym blacie, polewamy resztą kremu kalafiorowego i wkładamy tartę do zamrażarki, by stężała (zajmie to ok. 1-1,5 h). Później przekładamy ją do lodówki. Smacznego! 🙂

.

.

~ Platanowa Książka Kucharska: przepisy zebrane ~

platanyDziś postanowiłam zebrać dla Was wszystkie platanowe przepisy, które do tej pory opublikowałam. Wiem, że na razie dostępność platanów jest mała: można je kupić przede wszystkim w Selgrossie (znany jest tam jako „banan plantain”), jednak zanim się tam udacie, polecam zadzwonić i zapytać o najbliższą dostawę. Ponadto platany można znaleźć w Warszawie. Pełną listę miejsc, w których są dostępne znajdziecie [tutaj]. Mimo że owoce te na razie są w Polsce bardzo mało znane, moja akcja przynosi pierwsze pozytywne efekty – coraz więcej osób wie o platanach, pyta o nie w sklepach i wykorzystuje je do różnych eksperymentów kulinarnych. I będzie nas, platanowych, coraz więcej! 🙂

Platan (zwany też plantanem lub bananem warzywnym) jest bliskim kuzynem banana. Zawiera mnóstwo skrobi i dlatego świetnie sprawdza się w kuchni jako uniwersalny substytut mąki, jajek, a nawet nabiału! Platan ma długi okres przydatności do spożycia: kiedy jest zielony i twardy idealnie nadaje się do robienia wszelkich chipsów, tortilli i chrupkich przekąsek; gdy zżółknieje, można go wykorzystać do produkcji ciast i naleśników. Czarny platan z kolei może być nawet substytutem nabiału w lodach i kremach. Więcej na temat tego niezwykłego owocu przeczytacie w moim zeszłorocznym artykule [tutaj]. O akcji „Platan na polskie stoły” przeczytacie zaś [tutaj]. Zapraszam Was też do polubienia platanowej strony z przepisami na Facebooku [tutaj].

A dla wzrokowców całą potrzebną wiedzę na temat platanów zebrałam w tym filmie:


.

Platanowa Książka Kucharska

.

Poniżej znajdziecie wszystkie moje platanowe przepisy. Każdy z platanowych przysmaków jest absolutnie bezglutenowy, bezziarnowy i bezmleczny. Większość z nich nie zawiera też jajek.

.

Naleśniki, placki, gofry

DSC_0456aa

.

.

Drożdżowe racuchy [klik!]

P1160307a.

 .

Placki leśne ze śmietaną imbirową [klik!]


P1150432pod.

.Pancakes czekoladowo-pomarańczowe [klik!]

.

P1140398a

.

.

Placki z dynią – niemal jak ziemniaczane [klik!]

.

P1140321a

 

..

Platanowe gofry [klik!]

 

.

.

Ekspresowe placuszki platanowo-bananowe [klik!]

 

 

Ciasta, ciastka i muffinki

P1160559a.

.

Tarta rabarbarowo-bananowa [klik!]

P1160186bb

.

.

Mazurek z masą kajmakową [klik!]

P1160157a

.

.

Waniliowa babka wielkanocna [klik!]

P115066a0

.

.

Platanki – ekspresowe ciasteczka [klik!]

P1150541a

 

     

Owocowe ciasto Shrek [klik!]

P1150469.

..

Ciasto jabłkowe [klik!]

P1150013a.

.

Muffinki migdałowe [klik!]

P1140805a.

.

Rolada platanowa z nadzieniem figowym [klik!]

 

 

Lody

P1160844a

.

.

Lody platanowo-karobowe [klik!]

 

 

Lody truskawkowe [klik!]

 

 

Inne desery

P1150996

.

.

Gruszki z nadzieniem platanowym [klik!]

P1160077a.

.

Smażone platany w panierce [klik!]

 

 

Przekąski na ostro i słono.

P1140694

.

.

Platanowa tortilla [klik!]

 

P1140451a.

Pizza z platana [klik!]

P1140275

 

 

Frytki z platana [klik!]

 

 

.

Szybki platanowy chlebek [klik!]

.

.

Platanowe nachos [klik!]

 

.

Platanowa panierka [klik!]

 

 

Platanowe chipsy [klik!]

.

.

.

Zachęcam Was oczywiście do własnych platanowych eksperymentów 🙂 Co jakiś czas będę tworzyć nowe platanowe przysmaki – owoce te są tak uniwersalne, że chyba nigdy nie skończą mi się pomysły na ich przyrządzenie 😀

Trzymajcie się zdrowo!

~ Lody bez laktozy i rafinowanego cukru: bananone i platanowe ~

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=u23i2&id=b1b085eab23df8e196f899117b125886&size=FW końcu nadeszły upały! Wszyscy wokół narzekają, natomiast ja, typowa Hashimotka, jestem przeszczęśliwa: jest ciepło, nogi mi nie marzną i mogę spać pod samym kocem! A jakby tego było mało wysokie temperatury to idealna okazja by zaskoczyć bliskich domowymi lodami! Pamiętajmy, że te sklepowe to najczęściej marne podróbki, które w życiu nie widziały śmietany i składają się głównie z cukru… I właśnie dlatego warto wykonać ten deser w domu, zwłaszcza że wysiłek przy ich tworzeniu jest praktycznie żaden i przy jednym nakładzie pracy otrzymamy dwa różne smaki 🙂 Takie lody zachwycą nie tylko dorosłych: są niezwykle zdrową alternatywą dla dzieci. 🙂

(A tak w nawiasie Pan Jaskiniowy stwierdził, że to moje lody są prawdziwe, zaś wszystkie sklepowe mogą się schować… W nagrodę dostał dokładkę!)

Składniki (dla czterech osób):

~ puszka mleka kokosowego (kremowego i bez konserwantów)

~ 3 żółtka*

~ 20 gramów oleju kokosowego

~ dwa banany (waga ok. 220 gramów)

~ jeden czarny duży platan* (ma ważyć ok. 215 gramów po obraniu); o platanach/plantanach więcej [tutaj]

~ dwie czubate łyżki karobu

~ dwie łyżki wody z kewry (lub parę kropli dowolnego aromatu, np. waniliowego)

~ łyżka miodu

* Jeśli nie możecie jeść jajek, pomińcie je i zwiększcie ilość oleju i bananów. Platany można oczywiście zastąpić bananami, jedyna różnica będzie w smaku.

Przygotowanie:

Mleko koksowe wlewamy do garnuszka, dodajemy żółtka i olej kokosowy, mieszamy i podgrzewamy aż masa delikatnie zgęstnieje (nie przestajemy mieszać!). W osobnej misce mielimy banany. Gdy mleko z żółtkami trochę przestygnie, wzbogacamy je miodem, a następnie połowę tej mikstury dolewamy do bananów i mielimy na gładko blenderem. W tym momencie możemy też dodać aromat (woda z kewry sprawdzi się wyśmienicie i nada lodom orzeźwiającą nutę). Czekamy aż masa osiągnie temperaturę pokojową i wkładamy do zamrażarki.
W osobnej misce mielimy platana i karob na gładką masę. Powoli dolewamy wcześniej przygotowane i przestudzone mleko kokosowe (ważne, by nie było gorące, wtedy platan by się ściął) i całość ponownie mielimy blenderem. Wkładamy do zamrażarki.

W tym momencie przepis się rozwidla: jeśli dysponujecie maszynką do lodów, postąpcie zgodnie z instrukcją producenta. Ja jakiś czas temu taki sprzęt nabyłam i bardzo się z niego cieszę. Lody są gładkie i dobrze wyrobione. Uwaga! Po wyrobieniu lodów w maszynce musimy jeszcze włożyć je do zamrażarki. Jeśli zaś nie dysponujecie maszynką, co 40 minut wyjmijcie lody z zamrażarki i przemielcie je blenderem. Po 4-7 godzinach (zależnie od mocy zamrażarki) będą gotowe.

Lody serwujemy ze świeżymi owocami. Smacznego!

A jakby ktoś był ciekawy, mój facebook znajduje się [tutaj].

~ Tarta rabarbarowa (bez glutenu, ziaren, laktozy, jajek, rafinowanego cukru) ~

Dziś miałam gości. A skoro byli goście, musiało być także i ciasto.

Ostatni raz piekłam coś słodkiego na Wielkanoc. I całe szczęście! W czasie przygotowywania ciasta nie jestem w stanie oprzeć się pokusie podjadania. Zła ja! Mam nadzieję, że Wy macie silniejszą wolę, bo podjadanie to wstrętny nawyk 😉

Dzisiejsza tarta jest próbą przełamania konwencji klasycznych wypieków z rabarbarem: tym razem nie towarzyszą mu truskawki, a… banan. W racji mojej choroby nie ma oczywiście glutenowego ciasta, a w zamian wykorzystałam ciasto z platanów (więcej o nich tutaj). W efekcie otrzymałam wypiek cudnie słodki z delikatnie kwaskową nutą. I oczywiście zjadłam go znacznie więcej, niż powinnam 😉

Składniki (na standardową formę do tarty 24 cm):

Na ciasto:

~ 200 gramów suszonych daktyli

~ 150 gramów wiórek kokosowych

~ jeden żółty i dość miękki platan (ważył 180 gramów po obraniu)

~ 1 czubata łyżka tapioki

~ woda

Na kruszonkę:

~ 60 gramów suszonych daktyli

~ 20 gramów bardzo drobnych wiórek kokosowych lub mąki kokosowej

~ 15 gramów oleju kokosowego i 10 gramów smalcu (może być też sam olej kokosowy)

~ 50 gramów mąki kasztanowej

Na nadzienie:

~ 700 gramów obranego rabarbaru

~ 2 banany (po obraniu ważyły 200 gramów)

~ 35 gramów rodzynek

Przygotowanie:

1. Ciasto:

200 gramów daktyli zalewany 1,5 szklanki wody i doprowadzamy na małym gazie do wrzenia. W międzyczasie w wysokim naczyniu mielimy blenderem wiórki na krem (instrukcja tutaj). Gdy daktyle zaczną się gotować, zestawiamy je z ognia, wyławiamy i odsączamy na sitku, zaś wodę, w której się gotowały, odstawiamy na bok. Następnie dodajemy daktyle i platana do kremu kokosowego i ponownie mielimy blenderem na gładko (uwaga! ciasto będzie bardzo gęste więc uważajcie, by nie spalić blendera!). Na koniec wsypujemy łyżkę mąki z tapioki i całość mieszamy łyżką. Tak przygotowane ciasto umieszczamy w zamrażarce na ok. 1-1,5 h, by zgęstniało (warto przemieszać je co 15 minut, by nie przywarło do ścianek naczynia).

2. Kruszonka:

Gdy spód ciasta będzie się chłodzić, przystępujemy do przygotowania kruszonki. 60 gramów daktyli gotujemy w tej samej wodzie, w której gotowaliśmy daktyle do ciasta. Gdy zaczną bulgotać, odsączamy je i rozcieramy łyżką na sitku (wodę z gotowania znów zachowujemy). Otrzymaną masę wykładamy do miski i mieszamy z olejem kokosowym i smalcem. Następnie dodajemy wiórki kokosowe i mąkę kasztanową i ugniatamyciasto  ręką aż do uzyskania miałkiej i grudkowatej konsystencji. Miskę z kruszonką wkładamy do lodówki.

3. Nadzienie:

Rabarbar obieramy i kroimy na kawałki o szerokości ok. 0,5 cm. Tak pokrojony rabarbar wrzucamy do wody, w której wcześniej gotowały się daktyle i dodajemy ok. 2-3 szklanki wody tak, by rabarbar został nią przykryty. Doprowadzamy do wrzenia i odcedzamy. Wodę zachowujemy – to doskonały kompot! Po tym zabiegu rabarbar będzie wyglądać tak:

Następnie obieramy banana i miażdżymy go widelcem tak, by zostały grudki:

Masy bananową i rabarbarową łączymy i dodajemy rodzynki.

4. Następnym krokiem będzie wyjęcie ciasta z zamrażarki i wylepienie nim formy do tarty. Jeśli chcielibyście ciasto wygładzić tak elegancko, jak ja to zrobiłam, zwilżcie ręce. Nakłujcie też spód widelcem, dzięki czemu ciasto się nie wybrzuszy w trakcie pieczenia. Tak przygotowaną formę wkładamy ponownie na 30 minut do zamrażarki:

5. Następnie formę wkładamy do średnio nagrzanego piekarnika i pieczemy 15 minut w temperaturze 160 stopni (z termoobiegiem):

6. Po tym czasie na ciasto wykładamy nadzienie bananowo-rabarbarowe i posypujemy je obficie kruszonką (wyjęłam nawet formę z pieca, żeby zrobić zdjęcie w dziennym świetle. Nienawidzę używać lampy błyskowej!).

7. Tak przygotowane ciasto pieczemy jeszcze 15-20 minut w temperaturze 150 stopni (z termoobiegiem) aż do zbrązowienia kruszonki. Serwujemy przestudzone. Smacznego!

UWAGA! Jeśli nie dysponujecie platanami, skorzystajcie z przepisu na kruchy spód do tej tarty.

 

Nie wiem, co bardziej smakuje mi w tej tarcie: chrupiąca kruszonka, słodki spód czy kwaskowe nadzienie… Mmm 🙂

P.S. Piękny materiał, który posłużył mi jako tło, nabyłam w sklepie Jazz&Silk. Polecam, wybór jest przeogromny!

~ Placki leśne ze śmietaną imbirową (AIP) ~

Jakiś czas temu musiałam przygotować sobie szybkie jedzenie na wyjazd na studia (studiuję zaocznie). Zmieliłam to, co miałam pod ręką – topinambura, platana i cebulę. Zapiekłam. Spróbowałam – wyszło jak placki ziemniaczane. Spróbował Jaskiniowy Tata – stwierdził to samo. Czyli mam nowy przepis na bloga! Paleo-placki bez mąki! 😀

Przepis ten odnalazł jednak swój ciąg dalszy. Na Wielkanoc dostałam od mojej Jaskiniowej Siostry prześliczną deseczkę (w tym miejscu pozwolę sobie na duży ukłon w stronę Jaskiniowego Szwagra, który zdecydowanie przyczynił się do wyboru tegoż przepięknego drobiazgu). Obiecałam wykorzystać ją do sesji zdjęciowej możliwie jak najprędzej. Od razu przyszły mi do głowy placki. Spojrzałam raz jeszcze na deseczkę i – eureka! – przecież do placków mogę dodać grzyby! Niezbadane są ścieżki przypływu natchnienia!

(Uwaga! Jeśli na protokole musicie ograniczyć węglowodany, przepis ten raczej nie jest dla Was) 🙁

Składniki (dla dwóch-trzech osób, zależnie od ich apetytu, wagi i wieku):

Na placki:

~ 200 gramów topinamburu

~ 2 spore zielone platany (ok. 300 gramów)

(Jeśli nie wiecie, czym są platany, pisałam o nich tutaj; proszę Was też o wsparcie mojej akcji na fb, pytanie o platany w sklepach i uświadamianie znajomych o istnieniu tego cudu. Na razie platany są dostępne tylko w Selgrosie i w nielicznych sklepach, rozpowszechnijmy je! Proszę Was też o intensywny mailing).

~ 250 gramów cebuli

~ 15 gramów suszonych grzybów (użyłam borowików)

~ szklanka wrzątku

~ łyżka octu jabłkowego

~ pół łyżeczki sody

~ pół łyżeczki soli

~ pół łyżeczki pieprzu (nie dla osób na AIP i z nietolerancjami) lub pół łyżeczki czosnku w proszku

~ dwie łyżki tłuszczu + tłuszcz do smażenia (najlepiej masło klarowane, nadadzą się też smalec lub bezwonny olej kokosowy)

~ szczypiorek do dekoracji

Na śmietanę:

~ puszka mleka kokosowego (Uwaga! Śmietana, która podchodzi pod wieczko puszki musi być idealnie gęsta! Ja użyłam mleka z Rossmanna)

~ łyżeczka świeżo startego imbiru

Przygotowanie:

Śmietana imbirowa:

Puszkę otwieramy i wybieramy z niej całe twarde mleko kokosowe (to płynne na dole zostawiamy i dodajemy np. do koktajlu). Musi być NAPRAWDĘ twarde – jeśli da się je dziobać łyżką, jest w porządku. Wkładamy do miski i mielimy blenderem ok. 3-4 minuty. W tym czasie zaczną się robić grudki – to znaczy, że śmietana oddziela się od mleka. Mielimy jeszcze ok. minutę i całość przecedzamy przez sitko (mleko ma spłynąć do miski, a na sitku zostaje śmietana).

Śmietanę przekładamy do miski, dodajemy łyżeczkę świeżo mielonego imbiru (można więcej, dla mnie taka ilość była optymalna) i znów mielimy blenderem.

Tak ma wyglądać mleko kokosowe. Musi być GĘSTE!

Placki:

1. Grzyby zalewamy wrzątkiem i odstawiamy do napęcznienia. Uwaga! Wody później nie wylewamy, jeszcze się nam przyda 😉

2. Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na dowolnym tłuszczu aż do przyrumienienia. Gdy cebula trochę przestygnie, dodajemy dwie łyżki dowolnego tłuszczu.

2. Topinambury dokładnie czyścimy pod bieżącą wodą (najlepiej użyć do tego szczoteczki – ja swoją nabyłam w sklepie z chińszczyzną za całe 3 złote!). Zgrubienia i fragmenty, których nie dało się domyć, odcinamy. Pół topinambura ścieramy na tarce o dużych oczkach, a pozostałą część – na tarce o oczkach małych.

3. Platana obieramy. 200 gramów mielimy blenderem, a pozostałe 100 ścieramy na tarce o dużych oczkach.

4. Grzyby drobno kroimy. 

5. W misce mieszamy razem zmielone platany wraz z platanem startym oraz topinamburem. Dodajemy grzyby, cebulę, ocet jabłkowy, 3 łyżki wody w której moczyły się grzyby, sodę oczyszczoną oraz przyprawy. Mieszamy i smażymy placuszki. Serwujemy ze śmietaną i szczypiorkiem.

 

Uwaga! Na potrzeby zdjęcia wystudziłam placki. Na takich prosto z patelni śmietana się roztopi, oczywiście, więc by zachować efekt warto dać im moment, żeby nieco wystygły.

A jeśli chcielibyście mnie polubić (chociaż wiem, że i tak mnie lubicie), zapraszam tutaj.

Topinambur – przed i po umyciu.

 

~ Mazurek z masą „kajmakową” (bez glutenu, bez jaj, bez laktozy) ~

Jeśli ktoś z Was nie upiekł jeszcze mazurka, niechaj się nie smuci i nie traci nadziei! Zrobienie mazurka z platana to rzecz dziecinnie łatwa. I uda się nawet bez jajek!

Chciałabym Wam życzyć również radosnych i zdrowych świąt. I szybkiego nadejścia wiosny, przede wszystkim.

Składniki (na mazurek o wymiarach 20×30 cm):

Ciasto:

~ 320 gramów obranego zielonego platana, czyli dwie małe sztuki (Jeśli nie wiecie, czym są platany, pisałam o nich tutaj; proszę Was też o wsparcie mojej akcji na fb, pytanie o platany w sklepach i uświadamianie znajomych o istnieniu tego cudu. Na razie platany są dostępne tylko w Selgrosie i w nielicznych sklepach, rozpowszechnijmy je! Proszę Was też o intensywny mailing).

~ 60 gramów mąki żołędziowej

~ 30 gramów mąki kokosowej

~ 50 gramów oleju kokosowego

~ 2 plastry żelatyny

~ łyżeczka sody oczyszczonej

Masa „kajmakowa”:

~ 250 gramów suszonych daktyli

~ pięć łyżek oleju kokosowego

~ trzy łyżki gęstego mleka kokosowego

Do ozdoby:

~ owoce (awokado, melon, mango, winogrona) lub dowolne owoce suszone (np. migdały)

Przygotowanie:

1. Żelatynę namaczamy w zimnej wodzie.

2. Olej kokosowy topimy w garnuszku i rozpuszczamy w nim żelatynę.

3. Platana mielimy blenderem (jeśli nie dysponujecie mocnym sprzętem, platana warto najpierw zetrzeć na tarce), dodajemy do niego obie mąki, olej kokosowy z żelatyną i sodę. Ciasto zagniatamy rękami.

4. Ciasto wykładamy na papier do pieczenia i rozwałkowujemy na grubość 1,5-2 cm, formując dowolny kształt (Uwaga! Ciasto będzie się średnio lepić, więc warto zwilżyć ręce i je wygładzić). Część ciasta można zostawić, aby uformować z niego podwyższony brzeg. Pieczemy ok. 25 minut w nagrzanym piekarniku w temperaturze 165 stopni (bez termoobiegu). Po tym czasie mazurek smarujemy wodą i zostawiamy go w gorącym piekarniku, żeby wystygł.

5. Aby przygotować masę kajmakową, topimy w garnuszku olej kokosowy. Następnie dodajemy mleko kokosowe, mieszamy, dosypujemy daktyli i mielimy blenderem. Blender musimy być mocny, więc jeśli takiego nie macie, możecie zalać wcześniej daktyle wrzątkiem, żeby zmiękły. Gotowy „kajmak” wkładamy do lodówki, żeby nieco stwardniał.

6. Mazurek dekorujemy masą kajmakową i dowolnie ozdabiamy. Pisankę ozdobiłam kulkami z owoców wyciętymi przy pomocy łyżki do melonów  : )

UWAGI:

1. Mazurek jest absolutnie niesłodki i takie było moje założenie: masa kajmakowa jest bardzo słodka i razem smaki komponują się wyśmienicie. Jeśli jednak pragniecie, możecie dodać do ciasta np. łyżkę miodu lub kilka daktyli.

2. Przeważnie do ciast używa się platanów żółtych. W tym przepisie wykorzystałam platany zielone – raz, bo są niesłodkie, a dwa – bo dzięki nim mazurek jest twardy.

3. Mazurek zrobiłam w dwóch wersjach – z jajkami i bez. W smaku praktycznie się nie różniły. Jeśli pragniecie dodać jaj zamiast żelatyny, zwiększcie ilość mąki.

3. Mazurek najlepiej smakuje następnego dnia, wtedy staje się miększy. Jeśli upieczecie go dziś, jutro śmiało możecie go serwować gościom.

4. To jest mój debiutancki przepis z mąki żołędziowej. Ma specyficzny smak, nieco przypomina mąkę razową… Ale smakuje mi wybitnie  : )

Mazurek w wersji bez jajecznej – kolorowa pisanka  : )

Mazurek po przekrojeniu.

~ Babka Wielkanocna: platanowo-waniliowa (bez mleka, bez mąki) ~

Jest! Udało się! Upiekłam babkę o bardzo tradycyjnym smaku, tyle że ze składników bardzo nietradycyjnych. Jest przepyszna, chyba nawet lepsza od glutenowej… Platan nadał jej delikatności i miękkości. Jest wilgotna i rozpływa się w ustach. Szkoda, że muszę zostawić ją dla gości  ; )

Składniki:

~ 620 gramów obranych żółtych platanów, czyli jakieś 3-4 sztuki (Jeśli nie wiecie, czym są platany, pisałam o nich tutaj; proszę Was też o wsparcie mojej akcji na fb, pytanie o platany w sklepach i uświadamianie znajomych o istnieniu tego cudu. Na razie platany są dostępne tylko w Selgrosie i w nielicznych sklepach, rozpowszechnijmy je! Proszę Was też o intensywny mailing).

~ 120 gramów mąki kokosowej

~ czubata łyżeczka sody oczyszczonej

~ łyżeczka bezglutenowego aromatu waniliowego

~ ziarenka z połowy laski wanilii

~ 70 gramów oleju kokosowego

~ 30 gramów smalcu (jeśli jesteście wege, zastąpcie go olejem kokosowym)

~ cztery jajka

~ płaska łyżka mąki z tapioki

~ dwie łyżki miodu

Przygotowanie:

1. Rozbijamy jajka i oddzielamy białka od żółtek. Z białej ubijamy sztywną pianę (będzie idealna jeśli dodacie pół łyżeczki sody).

2. Smalec i olej kokosowy topimy w rondelku.

3. Platany mielimy blenderem na gładką masę. Następnie dodajemy mąkę kokosową, wanilię, miód, mąkę z tapioki, żółtka, roztopiony olej kokosowy oraz sodę oczyszczoną i ponownie mielimy blenderem. Na sam koniec dodajemy pianę z białej i całość mieszamy łyżką aż do połączenia składników.

4. Przekładamy do dobrze wysmarowanej tłuszczem formy (forma koniecznie musi mieć tzw. „komin”!) i pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 35 minut w temperaturze 170 stopni, z termoobiegiem. Po tym czasie sprawdzamy drewnianym patyczkiem, czy babka się upiekła – w razie potrzeby wstawiamy jeszcze na parę minut do piekarnika.

Życzę smacznego! (A że będzie smaczne, to wiem na pewno ; )

P.S. Sadzę, że część platanów w przepisie można zastąpić bananami, ale za eksperymenty nie biorę odpowiedzialności 😉

Babka po przekrojeniu. Bez mąki, bez cukru, bez laktozy. Da się? Da się!

~ Smażone cynamonowe platany w panierce ~

Muszę przyznać uczciwie: tak przygotowane platany są absolutnie nieziemskie. Chrupiące i jednocześnie rozpływające się w ustach. Słodkie – i to bez dodatku cukru! Mają tylko jedną zasadniczą wadę: znikają z talerza zdecydowanie za szybko. Tata mój ocenił je na 100000/10. Lepszej rekomendacji nie trzeba  : )

Wiem, że ostatnio publikuję rzadko (ku mojej niezmiernej rozpaczy), ale pochłania mnie praca magisterska. Idzie mi to jak krew z nosa. Czasem nawet robię wszystko, byle tylko jej nie pisać… W takich sytuacjach wolę się jednak blogiem nie zajmować, by nie generować wyrzutów sumienia. Liczę na Waszą wyrozumiałość i cierpliwość : )

Składniki (dla jednej osoby):

~ jeden duży żółty (a nawet już czerniejący) platan (Jeśli nie wiecie, czym są platany, pisałam o nich tutaj; proszę Was też o wsparcie mojej akcji na fb, pytanie o platany w sklepach i uświadamianie znajomych o istnieniu tego cudu. Na razie platany są dostępne tylko w Selgrosie i w nielicznych sklepach, rozpowszechnijmy je! Proszę Was też o intensywny mailing).

~ 30 gramów mąki z tapioki (inna skrobia też na pewno zadziała, choć nie gwarantuję smaku; dla osób na AIP polecam marantę trzcinowatą)

~ trzy-cztery spore łyżki oleju kokosowego

~ czubata łyżeczka cynamonu

Przygotowanie:

Platana obieramy i kroimy na plasterki o średnicy ok. 0,5 centymetra. Następnie każdy plasterek obtaczamy w mące (warto to robić widelcem, inaczej palce będą się Wam potwornie kleić). Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy (podczas smażenia będzie go trzeba jeszcze uzupełniać zależnie od potrzeb) i układamy platany. Smażymy na średnim ogniu aż do zrumienienia (ok. 8 minut), przewracamy na drugą stronę i również czekamy, aż się zrumienią. Układamy na talerzu i posypujemy cynamonem. Serwujemy na zimno lub na ciepło, w każdej postaci są pyszne  : )

~ Walkę o platany czas zacząć: Platan na polskie stoły! ~

Kochani Moi Czytelnicy, jest nas już na tyle dużo, że możemy zacząć aktywną walkę o wejście platanów na polski rynek. Jak to zrobimy? Wyjdziemy na ulicę. Będziemy krzyczeć. Oblepimy się transparentami głoszącymi „Żądamy platanów!”. A jeśli zajdzie potrzeba, to i nawet będziemy palić platany! (Na wzór palonych opon, z tą jednak różnicą, że platany po spaleniu apetycznie można zjeść). Zanim to jednak nastąpi…

Pierwszą i najłatwiej dostępną linią ataku są listy i maile. Najpierw weźmy się za Biedronkę – nieraz sprowadzali już różne ciekawostki, to i platany sprowadzą. Można napisać do nich bezpośrednio na ich stronie lub na adres mailowy: bok@biedronka.eu.

Przygotowałam dla Was list, który wystarczy skopiować i wysłać (na modyfikacje oczywiście zezwalam, list nie jest objęty prawem autorskim, hihi):

Dzień dobry,

Zwracam się do Was z prośbą o poszerzenie asortymentu sklepu o platany (znane także jako plantany lub banany do gotowania – cooking plantain). Jestem na diecie bezglutenowej/na bezziarnowej diecie paleo z powodów zdrowotnych (niepotrzebne skreślcie) i chciałabym urozmaicić swoje posiłki – a platan nadaje się do tego idealnie! Przez wielu jest uważany za najlepszy substytut mąki, a do tego nigdy nie zawiera nawet śladowych ilości glutenu.

Z dnia na dzień w Polsce przybywa osób szukających alternatywy dla pszenicy. Jestem pewna/y, że platany staną się popularne nie tylko wśród osób chorych na celiakię bądź inne choroby autoimmunologiczne, ale także wśród wszystkich pragnących zdrowo się odżywiać.

Będę wdzięczna/y za rozważenie mojej sugestii.

Serdecznie pozdrawiam/Z wyrazami szacunku:

………………………………………………………………

Im więcej takich listów do Biedronki trafi, tym większa szansa, że platany trafią do nas! Proście rodzinę i przyjaciół, aby także zaangażowali się w naszą sprawę.

Jeśli w Biedronce nie pójdzie, zwrócimy się do Almy. Chociaż jestem dobrej myśli 🙂

I wybaczcie, że rzadko się odzywam. Pochłania mnie praca oraz pisanie pracy magisterskiej. Gdybym tylko mogła, z całą chęcią pisałabym codziennie!

Kiedy już platany pojawią się w sklepach, pamiętajcie, że przepisy na platanowe pyszności znajdziecie w kategorii „Platanowo mi”.

Jeśli ktoś z Was jeszcze nie dał lajka platanowi, znajdzie go tutaj.

A moja Jaskiniowa Kuchnia kryje się tu.

Trzymajcie się ciepło, zdrowo i platanowo!