~ Sałatka z awokado i mango ~

Przyjęcia za czasów PRL-u prezentowały menu dość klasyczne: śledzik, ogórek, zimne nóżki lub flaki i sałatka (koniecznie z majonezem!). Na szczęście przez ostatnie 20 lat menu imprezowe mocno się zmieniło. Dziś lubimy częstować gości czymś prostym, ale wykwintnym. I szybkim w przygotowaniu, oczywiście! Sałatka z awokado i mango łączy w sobie wszystkie te przymioty. A na dodatek jest pyszna! 🙂

Składniki (dla dwóch osób):

~ cztery obfite garście rukoli

~ jedno awokado

~ pół małego mango

~ garść pestek granatu

~ oliwa z oliwek i sól do smaku

Przygotowanie:

Rukolę układamy na talerzu. Pozostałe składniki kroimy i dekorujemy nimi rukolę. Skrapiamy oliwą z oliwek. Smacznego! 🙂

 

~ Walentynkowa przystawka z buraków ~

Walentynki to oczywiście przede wszystkim słodkości. Czekoladki, pralinki, trufle… W tym towarzystwie burak jakoś niespecjalnie się kojarzy z romantyczną atmosferą. Na szczęście, paleo i z buraka zrobi słodziaka ; )

Pomysł na tę przystawkę był kwestią przypadku. W wakacje pokroiłam sobie buraka na cienkie plasterki. Przez przypadek trochę mi się poprzesuwał na talerzu… I wyszło serduszko. Niebywałe! A że burak sam w sobie zbyt atrakcyjny nie jest, umówiłam go na randkę z bardziej wykwintnymi składnikami. Do tego buraczana przystawka jest dziecinnie prosta w przygotowaniu! W sam raz, by zaskoczyć ukochaną osobę.

(Ja niestety już mojego Pana Jaskiniowego nie zaskoczę, bo regularnie odwiedza mojego bloga, ech).   ; )

I jak zawsze zapraszam Was na moją fejsową stronę tutaj. Nie uwierzycie, ale dopiero od niedawna mam tam konto! Matko, jak to uzależnia… W życiu bym nie pomyślała.

Składniki (dla dwóch osób):

~ dwa średnie ugotowane buraki o regularnym kształcie (najlepiej jak najbardziej okrągłe)

~ dwie spore garście rukoli

~ garść pestek dyni (lub orzechów piniowych) – osoby na protokole mogą w nich zrezygnować

~ olej z awokado (może też być oliwa z oliwek, ale olej z awokado ma ciekawszy smak)

Przygotowanie:

1. Pestki (lub orzechy) delikatnie podprażamy na rozgrzanej patelni.

2. Na dwóch talerzach układamy po garści rukoli i posypujemy pestkami (lub orzechami).

3. Burakom obcinamy końcówki tak, by pozostały dwa grube plastry (ok. 3 cm). Następnie kładziemy na desce lub talerzu i ostrym nożem kroimy buraczane plastry wzdłuż na paski i szerokości 2-3 mm (Uwaga! Trzeba to zrobić dokładnie). Paski wyglądają tak:

4. Otrzymane paski przesuwamy tak, by uzyskać kształt serca.

5. Buraczane serca przenosimy przy pomocy szpatułki na wcześniej przygotowane talerze z rukolą. Całość polewany olejem z awokado.

6. Smacznego! I niechaj Walentynki będą słodkie i paleo 🙂

I jeszcze inne ujęcie. Światło na zdjęciach niestety kiepskie (nienawidzę robić zdjęć zimą! Ani sprzętu nie mam dobrego, ani nie znam się na fotografii na tyle, by wiedzieć co uczynić z brakiem słońca).

 

 

 

~ Lekka sałatka z cukinii i wędzonego łososia oraz łososiowe oszustwo ~

Smaku tej sałatki zachwalać nie będę. Każdy jej składnik jest sam w sobie pyszny, a gdy wszystkie je się połączy… Wychodzi bajka. Sałatka może być lekką przystawką świąteczną, zwłaszcza że cukinię bez problemu można zimą dostać (co prawda pochodzi z Hiszpanii, ale czasem można odejść od złotej zasady jedzenia produktów polskich i sezonowych). Zanim jednak podam przepis na sałatkę, chciałabym Wam opowiedzieć trochę o łososiowym oszustwie, które spotyka się na każdym kroku.

 

„Bogaty w Omega-3”, „Cenne źródło Omega-3”, „Zawiera Omega-3″… Firmy dostarczające łososia w przeróżnych słowach zapewniają nas o wartościach zdrowotnych swoich produktów. Bardzo dobrze, że uświadamiają, jak ważne jest spożycie kwasów Omega-3. Współczesny człowiek je znikome ich ilości, naprawdę znikome! Łosoś powinien więc być konsumowany jak najczęściej, czyż nie? Otóż nic bardziej mylnego!

Niemal każdy łosoś, którego znajdziemy w sklepie, czy to wędzony, surowy, czy w formie filetów – pochodzi z hodowli. I tym właśnie sposobem z ryby bardzo zdrowej może stać się rybą bardzo niezdrową.

Wartości odżywcze ryb zależą od tego, czym były one karmione. Badania pokazały, że karmienie ryb olejami roślinnymi powoduje w nich wzrost zawartości szkodliwych kwasów Omega-6 i spadek tych dobrych, Omega-3. Naturalnie dziki łosoś żywi się małymi rybami, krylami, oraz algami, które są bogatym źródłem Omega-3 oraz antyoksydantów. Łososia hodowlanego zaś pasie się między innymi olejami roślinnymi, które zawierają ogromne ilości Omega-6. Badania pokazały też, że osoby z chorobami serca, które jadły łososia dzikiego, odnotowały sporą poprawę stanu zdrowia. Ci zaś, którzy jedli łososia hodowlanego, takiej poprawy nie odczuli.

Dziki łosoś ma jeszcze jedną ważną właściwość: działa przeciwzapalnie. Łosoś hodowlany z kolei sprzyja powstawaniu stanów zapalnych w organizmie a także zawiera wyższe stężenia antybiotyków i pestycydów.

Nie wiedziałabym pewnie o tym wszystkim, gdyby nie smutne doświadczenie. Kupiłam sobie pięknego, żywego łososia. Byłam przeszczęśliwa. I, niestety, po paru kęsach dość mocno rozbolała mnie tarczyca… Hashimoto, jak pewnie wiecie, jest stanem zapalnym tarczycy. Jeśli zjemy coś, co taki stan potęguje, robi się nieprzyjemnie. Ale przynajmniej tarczyca bardzo szybko jest mnie w stanie ostrzec gdy jem coś, co mi nie służy.

Co zatem z tego wszystkiego wynika? Że kupując łososia hodowlanego bardziej sobie szkodzimy niż pomagamy. Nie wiem oczywiście, jak wyglądają hodowle i czy bardzo różnią się między sobą. Jakoś jednak mi się wydaje, że są one nastawione na zysk i karmią ryby tak, by jak najszybciej urosły. By to sprawdzić, trzeba by jednak było przebadać zawartość kwasów Omega-3 w każdej sklepowej rybie, a to, niestety, niemożliwe.

Warto więc zainwestować czasami w łososia dzikiego. Można go kupić np. w Almie, kosztuje 16,90 za 100 gram (czasem są przeceny) i jest niebiański. I, co najważniejsze, po jego konsumpcji moja tarczyca nie boli. A wręcz jest szczęśliwa i radosna jak skowronek 🙂

No, a teraz czas wrócić do przepisu.

Składniki (dla dwóch osób):

~ 50 gramów wędzonego dzikiego łososia

~ jedna spora cukinia

~ 4 łyżki kalafiora zmielonego z małym ząbkiem czosnku

~ koperek do dekoracji

Przygotowanie:

Przy pomocy obieraczki cukinię kroimy na paseczki. Następnie układamy na niej puree kalafiorowe, płaty łososia i posypujemy koperkiem. Smacznego!

Takiej obieraczki używam.

Gotowa sałatka. Mniam!

~ Sałatka Hiszpańska ~


Czuję pewne podekscytowanie, bo to pierwszy post mój post zrealizowany za granicą. Ha! Mój blog robi się coraz bardziej światowy 😉 Pomysł na sałatkę pojawił się, gdy skosztowałam przepysznych daktyli bezglutenowych (pisałam o nich tutaj). Ponadto w ręce wpadła mi rúcula (prześlicznie się nazywa rukola po hiszpańsku, prawda?). Znalezienie w Mercadonie cudnych filecików anchois w oliwie z oliwek było kwestią czasu. Całość komponuje się idealnie: wyrazistość anchois zostaje złagodzona słodyczą daktyli. Mniam!

 

Składniki:

~ dwie spore garści rukoli (ok. 150 gramów)

~ sześć filecików anchois

~ pięć sporych daktyli

~ opcjonalnie troszkę soku z cytryny

Przygotowanie:

Daktyle i anchois kroimy i układamy na umytej i wysuszonej rukoli. Całość można polać oliwą, w której znajdowały się anchois, lub skropić cytryną. Smacznego!