Fochy, choroby autoimmunologiczne i bierna agresja

Niespodziewane przyjęcie w mieszkaniu znajomych. Ty mimo braku czasu pięknie się wystroiłaś. Twój partner zdążył tylko narzucić marynarkę na codzienne ciuchy.
Jest zabawnie. Ludzie wymieniają się anegdotami, zawierają nowe znajomości, niektórzy nawet tańczą. W pewnym momencie ktoś chwali Twoją kreację:

– Wow! Wyglądasz dziś naprawdę odlotowo!
Twój partner dodaje od siebie:
– No, naprawdę super! Zupełnie jak nie ty…
Przeciąga ostatnie słowa z sarkastycznym uśmiechem, patrząc Ci w oczy.

 

Wracasz do domu. Od razu kierujesz wzrok na półeczkę na buty. Mąż jest w domu, butów nie ma na półeczce, czyli znajdują się… Oczywiście, że na podłodze koło półki! A przecież mówiłaś tysiąc razy, żeby odkładał te cholerne buty na tę cholerną półeczkę! Właśnie wychodzi z pokoju, by się z Tobą przywitać. Pyta, czy wszystko w porządku. Nie dajesz nic po sobie poznać. Przewracasz oczami, zaciskasz usta i rzucasz krótkie „tak”, po czym znikasz w łazience. Powinien się domyślić!

 

Poprosiłeś współpracownika o wysłanie maila do ważnego klienta. Na początku był niechętny, ale w końcu się zgodził. Czekałeś na odpowiedź na tyle długo, że zacząłeś się niepokoić. Zapytałeś go, czy na pewno wysłał tę wiadomość. Potwierdził. Coś ci jednak nie pasowało, więc postanowiłeś trochę go przycisnąć. Sprawdziliście folder „wysłane” w jego skrzynce. Rzeczywiście, wysłał, tylko do innego klienta. Zezłościłeś się i powiedziałeś mu o tym. W odpowiedzi usłyszałeś:

– No co ty, zwykła ludzka pomyłka. Przesadzasz! W ogóle nad sobą nie panujesz!…

 

W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie co łączy te historie, poradź się swoich emocji. Czujesz napięcie karku, ciepło na twarzy i przyspieszone bicie serca? Zgadłeś, chodzi o złość.  Bardzo specyficzny rodzaj złości, wyrażonej nie wprost, lecz naokoło. To złość skrywana za maską uśmiechu, atakująca znienacka, próbująca skryć swą tożsamość przed swymi ofiarami i sobą samą. Jej imię to bierna agresja.

Otwartą agresję bardzo łatwo rozpoznać: jest jak wyciągnięcie miecza i przygotowanie się do pojedynku. Bierna przypomina przyjacielskie klepanie po plecach połączone z wbijaniem w nie sztyletów.

Ale o co w ogóle chodzi tym ludziom? Czy nie mogą po prostu powiedzieć, co im nie pasuje? No właśnie nie mogą i kryją się za tym lata powtarzanych, ciężkich doświadczeń. Zachowania biernie-agresywne rozwijają się w sytuacjach, w których otwarty konflikt i otwarte wyrażanie siebie są uniemożliwione lub karane. Ludzie zachowujący się w ten sposób naprawdę nie mogli mówić otwarcie o swoim niezadowoleniu. I o ile nie uświadomią sobie swojego problemu, będzie on przez cały czas wpływał na ich relacje z otoczeniem, powodując wiele smutku i ciągłych wyrzutów.

Życie z bierną agresją jest cholernie napięte. Zarówno osoby mające z tym problem, jak i osoby przebywające w otoczeniu biernie agresywnych, cierpią z powodu chronicznego stresu. Spróbuj wyobrazić sobie, że nie możesz nikomu powiedzieć, że coś ci nie odpowiada. Że z czymś jest ci źle. Że nie chcesz czegoś robić. Nie możesz też pokazać złości, smutku, niezadowolenia. W każdym momencie jesteś narażony na konieczność robienia czegoś, z czym się nie zgadzasz, a Twoje sposoby okazywania niezadowolenia, na przykład sarkastyczne uwagi, spotykają się z niechęcią i niezrozumieniem. Teraz spróbuj sobie wyobrazić życie z taką osobą. Nigdy nie wiesz, czy zrobi to, o co ją prosisz. Nigdy nie dowiesz się, z której strony i w którym momencie nadejdzie atak. Nigdy nie powie ci otwarcie o co chodzi i ciągle musisz domyślać się, co tym razem zrobiłeś nie tak.

Brzmi znajomo? Jeśli do tej pory bagatelizowałeś takie zachowania, proponuję przyjrzeć im się raz jeszcze. Są one silnie związane z chronicznym stresem i mogą pogarszać twój stan zdrowia, a nawet przyczynić się do powstania choroby! Nauka dostarcza coraz to nowych badań na ten temat. Wiemy już, że przedłużająca się ekspozycja na stres może zwiększać ryzyko chorób autoimmunologicznych. Co więcej, mechanizm za to odpowiedzialny pojawia się wyraźniej u kobiet. A to właśnie panie częściej cierpią na choroby autoimmunologiczne (78% wszystkich chorych)! Częściej są też biernie agresywne. Dzieje się tak zapewne dlatego, że są mniejsze i otwarty konflikt z, powiedzmy, pijanym mężem, mógłby skończyć się drastycznie. Wiemy też, że skumulowany stres z dzieciństwa zwiększa ryzyko hospitalizacji ze zdiagnozowaną chorobą autoimmunologiczną w wieku dorosłym. Podczas obserwacji klinicznych zauważono, iż powtarzające się, stresujące wydarzenia często poprzedzały rzuty chorób autoimmunologicznych dotykających układu hormonalnego.

Pamiętaj, że ukrywana złość działa jak trucizna przeznaczona dla kogoś innego, którą wypijasz Ty. To Ty dźwigasz ten ciężar i to Ciebie on atakuje. Kto wie, może gdy robi się tak wystarczająco długo, ciało bierze przykład z emocji i zaczyna atakować samo siebie?… Niewyrażanie uczuć niesie ze sobą tragiczne konsekwencje. A jeśli już jesteśmy chorzy, może znacznie pogorszyć nasz stan.

Przyczyny biernej agresji

Jeśli czujesz, że zachowania bierno-agresywne mogą być i twoim problemem, zachęcam do bacznego przyjrzenia się im. Zacznijmy od analizy przyczyn, które oczywiście kryją się w dzieciństwie. Te najbardziej wyraziste to:

1. Problemy z poczuciem kontroli

Wyobraź sobie małego Bartusia, któremu mama kupiła do szkoły prześliczną kurtkę w misie. Według niego jest paskudna i babska. Mówi więc, zły:

 – Nie chcę tego nosić!

Mama odpowiada:

 – Nie będziesz tak do mnie mówił i będziesz nosił to, co ci każę! – po czym zakłada mu kurtkę siłą i wysyła go do szkoły. Bartuś właśnie nauczył się, że otwarte wyrażanie niezadowolenia jest z góry skazane na niepowodzenie. Prawdopodobnie któregoś dnia kurtka „przypadkiem” podrze się na szkolnym murku.

2. Brak umiejętności otwartego wyrażania emocji

Dzieci widzą, co robią ich rodzice. Widzą więcej, niż myślimy, a co gorsze, chłoną wszystko jak gąbka. Obrazek z życia – mama nie lubi sprzątać, . Chodzi cały dzień napięta, wzdycha, złorzeczy pod nosem, kiedy wyciera kurze, a gdy ktoś ją zapyta, czy coś jest nie tak, odpowiada:

– Nie, nie, wszystko w porządku…  –  po czym znowu wzdycha i wywraca oczami.

W końcu ojciec nie wytrzymuje i mówi żonie, żeby przestała sprzątać, on dokończy. Ona wzdycha jeszcze raz i rzecze :

– No dobrze, skoro nalegasz…

Sprawę pewnie załatwiłoby „Nie lubię sprzątać, denerwuje mnie to. Potrzebuję pomocy”. Niestety, dziecko nauczyło się czegoś zupełnie odwrotnego. Wyrażania emocji pośrednio, w zawoalowany sposób. Nauczyło się też, że inni powinni domyślać się jego potrzeb.

Co robisz / co naprawdę masz ochotę zrobić

3. Zakaz wyrażania pewnych uczuć

Mała Gosia miała ciężki dzień w przedszkolu. Koleżanka nadepnęła na jej ulubioną zabawkę. Na obiad była paskudna wątróbka, której nie chciała jeść, za co pani posłała ją do kąta. Musiała w dodatku czekać pół godziny dłużej niż zwykle, aż mama po nią przyjedzie. Zrozumiałe więc, że gdy mama w końcu przyjechała, Gosia spojrzała na nią ze wściekłością, tupnęła nóżką i głośno powiedziała:

 –  Dlaczego jesteś tak późno? Siedziałam tu sama, nudziłam się i jestem wściekła!

Mama zaczerwieniła się, nabrała powietrza i odpowiedziała równie wściekła:

– Jak śmiesz mówić tak do własnej matki, niewdzięczna smarkulo?! Nikt cię nie uczył, że dziewczynki się tak nie zachowują?! Masz zachowywać się tak, jak przystoi młodej damie, a za ten wybryk pójdziesz dzisiaj spać bez kolacji.  Zasłużyłaś na to!

Tak właśnie uczy się dzieci, że pewne emocje są złe i nie wolno im ich wyrażać. Poprzez karę i potępienie. Gosia nie przestanie się złościć, bo nie da się w człowieku wyłączyć żadnego uczucia. Po prostu zacznie to ukrywać.

 

Po tak intensywnym treningu dzieciaki wyrosną na prawdziwych „ekspertów” od pośredniego wyrażania wrogości. Poniżej przedstawiam wybrane zachowania, którymi będą dręczyć siebie i innych. Jest ich oczywiście o wiele więcej, ale by opisać wszystkie, trzeba by stworzyć co najmniej kilka artykułów na ten temat.

Wybrane przejawy biernej agresji

1. Odcięcie komunikacji

Jeden z dwóch składników popularnego focha. Ktoś przestaje się do ciebie odzywać. Siedzi i milczy, a pytany o co chodzi, milczy dalej i jeszcze bardziej zawzięcie. Koleżanka przestaje dzwonić, mamusia nie odbiera telefonów, kolega przestaje zapraszać cię na imprezy, współpracownik nie informuje cię o spotkaniu pracowników.

2. Odcięcie afektu

Drugi składnik focha. Bliska ci osoba nagle staje się oziębła. Znikają uśmiechy, zostaje tylko zbolała, ewentualnie zawiedziona mina. Możesz zapomnieć o miłych słowach albo ciepłym dotyku. Przytulisz się, co najwyżej, do kota.

3. Sarkazm

– Kochanie, pójdziemy do kina na tę nową komedię romantyczną?

– O, bardzo chętnie, wprost uwielbiam komedie romantyczne.

Kolejny sposób na zamaskowanie swojego niezadowolenia. Trujący i nieuchwytny, ciężko się z nim skonfrontować, bo używający sarkazmu zawsze może ci zarzucić brak poczucia humoru albo nadwrażliwość. Dla osoby postronnej może brzmieć niewinnie, ale ciebie przecież boli. Niektórzy twierdzą, że ta umiejętność to oznaka inteligencji. Ja twierdzę, że to nieumiejętność otwartego wyrażania emocji.

Tak, hm, to szalenie interesujące co mówisz…

4. Plotkowanie, angażowanie osób trzecich

Kiedy nie potrafimy powiedzieć drugiej osobie wprost, że coś jest nie tak, rozładowujemy napięcie, mówiąc o problemie każdemu naokoło. Ile te biedne mamy nasłuchały się o swoich okropnych zięciach, ile córki o tym jaki tatuś jest podły, ile te biedne przyjaciółki o koszmarnych chłopakach, a ile kumple od kielicha o tych wstrętnych babach? Problemu to raczej nie rozwiąże, a tylko psuje opinie zainteresowanego, który często nawet nie wie, że  w związku są jakieś trudności.

5. Prokrastynacja

Chce, ale nie może. Próbuje się za to zabrać, tylko ciągle ma tysiąc spraw na głowie. Zrealizowanie  zadania zostaje odwleczone na ostatnią chwilę, przez co obniża się jakość wykonania. Zlew cieknie już dwa tygodnie, a po prędkiej naprawie psuje się po dwóch dniach. Zakup biletów na wakacje jest odwlekany aż do czerwca, kiedy to niespodziewanie się okazuje, że podrożały i nie stać was już na wymarzony wyjazd. To oczywiście wszystko twoja wina, bo masz wygórowane wymagania i nie rozumiesz, że zdarzają się wypadki losowe. Bardzo przebiegła i trudna w wykryciu manipulacja, bo okazanie niezadowolenia rozwleka się w czasie.

.

Warto pamiętać, że bierna agresja nigdy nie jest problemem wyłącznie jednej ze stron. Dlatego nie próbuj obarczać winą partnera, ale też nie bierz całej odpowiedzialności na swoje barki. Wspólne działanie pozwoli Wam łatwiej i skuteczniej uporać się z zachowaniami biernie-agresywnymi oraz przestać się wzajemnie ranić.

Zachęcam Was, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, do zwrócenia bacznej uwagi na bierną agresję. Dajcie znać, czy któreś z opisanych problemów i zachowań pojawiają się w Waszym życiu. A nuż okaże się, że zwęszyliśmy niezły trop i Wasze fochy lub fochy partnera mają jasną przyczynę.

Jeśli temat Was zainteresował, kontynuację artykułu znajdziecie [tutaj].

 

Autorem powyższego artykułu jest Pan Jaskiniowy, student i pasjonat psychologii. Ja tym razem posłużyłam tylko jako edytor 😉 Uznałam, że Pan Jaskiniowy w bardziej fachowy niż ja sposób opowie Wam o biernej agresji. Jeśli macie pytania do poruszonego dziś zagadnienia lub jakiekolwiek uwagi – zachęcam do zostawienia komentarza 🙂

Źródła:

http://www.karger.com/Article/Abstract/181094

http://nocamels.com/2013/05/lets-relax-researchers-show-stress-leads-to-increase-in-autoimmune-diseases/

http://www.medicinenet.com/script/main/art.asp?articlekey=60918

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19188532

http://www.news-medical.net/news/20150102/Stress-can-trigger-diabetes-depression-and-other-autoimmune-diseases.aspx

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2527069/

Niemoc

Czasem człowieka ogrania niemoc. W takich momentach najchętniej owinąłby się kocykiem i zaszył w kącie niczym leniwy kot, byle tylko okres stagnacji minął…

Być może zastanawialiście się, skąd moje blogowe milczenie. Przyczyn jest kilka: przede wszystkim to przedświąteczna gorączka i nawał pracy. Do tego uczę się w weekendy, zaś w tygodniu pracuję. A jakby tego było mało, przeżywałam bardzo burzliwe zawirowania w kwestiach uczuciowych. Na szczęście powoli dochodzę do siebie i wkrótce będą pojawiać się nowe artykuły.

Mam także w planach rozbudowę bloga i szersze spojrzenie na zdrowie: pragnę się zająć także ludzką psychiką. Moje doświadczenia niejednokrotnie mi pokazały, że problemy z emocjami czy z przeszłością znacząco wpływają na stan naszego ciała. Dlatego niepodobna zajmować się zdrowiem bez odniesienia się do świata psychiki.

Trzymajcie się ciepło i do usłyszenia wkrótce 🙂

Wasza Ola

Na szczyty dochodzi się, idąc pod górę.

Czasem chcielibyśmy, by w życiu wszystko szło jak po maśle i dlatego tak bardzo bolą nas niepowodzenia i trudności. Musimy jednak pamiętać o jednym: na masło najpierw trzeba zapracować. I trwa to niekiedy wiele lat.

Nie bierz nic za pewnik

Jak przyjemnie jest osiągnąć sukces! Rozpiera wtedy człowieka duma i niezwykłe szczęście. Chcielibyśmy myśleć, że powodzenie dane nam zostało na zawsze, że teraz możemy już spocząć na laurach i kąpać się w morzu obfitości. Niestety, we Wszechświecie jedyną stałą jest zmienna. Nasze istnienie obfituje w niespodzianki. Dlatego warto zaopatrzyć się w pewien „pakiet ubezpieczeniowy”.

Chcesz wieść pomyślne życie? Rozwijaj się i pracuj, w każdej dziedzinie! W przeciwnym razie bardzo szybko utracisz to, co osiągnąłeś. W życiu zawodowym konieczne są kursy, szkolenia i chęć samokształcenia: wyobraź sobie chociażby lekarza, który swoją praktykę medyczną opiera wyłącznie na wiedzy ze studiów, często już nieaktualnej. Czy uda mu się przyciągnąć wielu pacjentów? Nie sądzę. 

Ta zasada tyczy się także związków. Na początku starasz się, by zachwycić drugą osobę. Po ślubie możesz zyskać wrażenie, że jest Ci ona dana na zawsze. To oczywiście demotywuje. Przestajesz o siebie dbać, przybywa ci kilka kilogramów… Z drugiej strony widzisz partnera chodzącego po domu w starych dresach, zupełnie nieatrakcyjnego dla Twojego zmysłu wzroku… Pewnego dnia budzisz się przerażony: gdzie się podziała się osoba, którą pokochałeś? Twoją drugą połówkę ogarnia to samo uczucie: Hej, przecież to nie mój ukochany!

Miej cel i do niego dąż!

Benjamin Disraeli powiedział kiedyś: „Życie jest zbyt krótkie, by było małe”. Trochę rozwinę tę myśl i dodam od siebie: „Życie jest za krótkie, byśmy błąkali się po nim bez celu”.

Każdy z nas ma marzenia. Tylko czemu tak nieliczni decydują się dążyć do ich spełnienia?… Niech marzenia staną się Twoim celem. A jeszcze lepiej – niech będą duże! Wyobraź sobie na horyzoncie wysoki szczyt. Owszem, będziesz musiał pokonać wiele trudności, by go zdobyć, ale jakie krajobrazy czekają na Ciebie po drodze! Czasem możesz bać się, że ta góra cię przerasta, że nie leży w twoim zasięgu, że lepiej trzymać się płaskiej doliny… Spacer po nizinie oczywiście może być całkiem przyjemny, jednak na pewno nie zaprowadzi Cię na szczyt. Przykro mi.

Możliwość spełnienia marzeń może niekiedy wydać nam się przerażająca: a co, jeśli nie podołamy? Nic, zupełnie nic! Liczy się sama droga. Idąc do góry, rozwijasz się. Możesz nie osiągnąć szczytu, ale i tak pokonałeś wiele ze swoich ograniczeń i zmieniłeś się. Jesteś wyżej, niż byłeś. Zyskałeś nową perspektywę. Wierzchołek to wisienka, ale i bez niej tort będzie przepyszny.

Na wszystko trzeba zapracować

Niewielu znajdziemy ludzi, którym szczęście spadło z nieba. A nawet jeśli tak się dzieje, konieczne jest włożenie wysiłku, by pomyślność utrzymać.

Życie jest sumą i konsekwencją drobnych decyzji podjętych w przeszłości. „Nikt z nas nie budzi się nagle w celi więziennej, na sali rozpraw sądowych ani też na Oddziale Intensywnej Opieki medycznej. Zdarzenia takie są bezpośrednim wynikiem poprzedzających je długotrwałych procesów myślowych” (Randy Gage).

Brak wysiłku pociąga za sobą brak sukcesu. W każdej dziedzinie.

Chciałbyś być zdrowy? Zmień dietę, ruszaj się, rzuć nałogi, zajmij się stresem i problemami z przeszłości. Tak, wiem: fajnie byłoby zajadać się hamburgerami i czekoladą, później zażyć tabletkę i czuć się kwitnąco. Niestety, Twój obecny stan zdrowia jest wypadkową dotychczasowego trybu życia i inaczej być nie może. Więcej na ten temat przeczytasz [tutaj].

Marzysz o sukcesie zawodowym? Wyznacz sobie ścieżkę. Wybierz kierunek studiów, który pozwoli Ci osiągnąć cel. Czytaj i rozwijaj się. Znajdź szkolenia w interesującej Cię dziedzinie. Łudzisz się, że wymarzona praca sama do Ciebie przyjdzie? Tak dobrze to nie ma!

Pragniesz szczęśliwego związku? Dbaj o siebie i bądź ciągle atrakcyjny dla swojego partnera! Zapraszajcie się nawzajem na randki, nawet po ślubie. Znajdujcie czas tylko dla siebie. Rozmawiajcie o swoich uczuciach i oczekiwaniach. Dobry związek też wymaga pracy!

Chcesz mieć mądre i wspaniałe dzieci? Włóż wysiłek w ich wychowanie! W epoce tabletów, smartfonów i Internetu łatwo zrzucić odpowiedzialność za nauczanie i opiekę na sprzęty elektroniczne. Jeśli jednak już zdecydowałeś się na potomstwo, zaopiekuj się nim, pokaż, jak dobrze żyć, jak podejmować decyzje. Rozmawiajcie. Dziecko tabletowe w przyszłości nie będzie żywiło do ciebie ani szacunku, ani miłości.

Życie jest piękne

Życie jest piękne właśnie dlatego, że jest zmienne. Możliwość utraty tego, co mamy, najskuteczniej motywuje do działania.

Twoje marzenia czekają na spełnienie. Tylko od Ciebie zależy, czy po nie sięgniesz. Szczęściu trzeba dopomóc, samo nie przyjdzie.

Trzymajcie się zdrowo!

A na mój facebook traficie [tutaj].

P.S. W tytule artykułu użyłam słów Jacka Pulikowskiego. Co prawda nie zgadzam się z nim w wielu kwestiach, jednak w tym przypadku ma absolutną rację 🙂