~ Paleo Majonez. Bardzo Czosnkowy ~

Ha! Udało się! Zrobiłam sobie majonez! Bez jajek, musztardy i konserwantów. Musicie go koniecznie spróbować!

Składniki:

~ 100 gramów białego kremu kokosowego

~ 8 łyżek oliwy z oliwek

~ dwa spore ząbki czosnku

~ 6 łyżek wody (lub więcej)

~ pół łyżeczki soli

Przygotowanie:

Wszystkie składniki mielimy razem blenderem. I już!

Uwagi:

1. Jeśli pragniecie, by majonez był rzadszy, dodajcie więcej wody.

2. Można go przechowywać w lodówce, aczkolwiek bardzo w niej twardnieje.

3. Niestety nie jestem w posiadaniu dobrego blendera, więc majonez ma konsystencję nieco grudkową. Jeśli jednak macie dobry sprzęt, powinien wyjść gładki i aksamitny.

~ Paleo Spaghetti z Pesto ~

Da się bez makaronu? Da się! Spaghetti z cukinii jest delikatne, pyszne i bardzo zdrowe. Można skomponować je z dowolnym sosem, czy to mięsnym, czy warzywnym… Kluskom mówimy zatem od dziś stanowcze i zdecydowane: nie!

Składniki (dla jednej osoby):

~ jedna żółta cukinia

~ dowolny sos (ja użyłam Paleo Pesto)

~ kilka oliwek

Przygotowanie:

Cukinię dokładnie myjemy obieramy przy pomocy obieraczki Julienne (warto wbić widelec w jeden z końców warzywa, dzięki czemu nie ślizga się po desce).

 

 

Następnie gotujemy na parze ok. 15 minut (można krócej, jeśli chcecie, by makaron pozostał nieco twardy). Polewamy dowolnym sosem, dodajemy oliwki i gotowe! Smacznego.

 

~ Paleo Pesto ~

Kocham pesto. Kiedyś mogłam je jeść łyżeczkami, samo, z makaronem, z serem, rozsmarowane na chlebie… Pycha! Niestety, pesto nie jest przyjazne jaskiniowcom. Cóż więc Panna Jaskiniowa upichciła tym razem? Tak, paleo pesto!

 

Składniki:

~ liście z dziesięciu gałęzi selera* (lub szklanka świeżych liści bazylii)

~ liście z pięciu gałęzi oregano i (opcjonalnie) tymianku

~ cztery łyżki oliwy z oliwek

~ pół ząbku czosnku

~ dwie czubate łyżki wiórek kokosowych (tak, służą one jako zamiennik orzechów piniowych i parmezanu).

Przygotowanie:

Wszystkie składniki mielimy razem blenderem. Warto też zostawić łyżeczkę niezmielonych wiórek kokosowych i dodać je do pesto na koniec, dzięki czemu będą przyjemnie chrupać. Gotowe!

 

* Moja bazylia w tym roku na tyle słabo urosła, że wykorzystałam liście, których miałam pod dostatkiem. Jeśli jednak dysponujecie bazylią – śmiało możecie jej użyć!

~ Sałatka Wspomnienie Lata ~

Niedawno w mej głowie powstała taka oto kompozycja. Kolory pysznie się w niej łączą, przypominając o lecie, które właśnie odeszło… Całe szczęście, że jesień też jest piękna.

 

Składniki:

~ 100 gramów roszponki

~ trzy figi

~ połówka pomarańczy

~ pięć dużych truskawek (użyłam mrożonych)

~ łyżka oleju kokosowego

~ wiórki kokosowe do dekoracji

Przygotowanie:

Truskawki mielimy blenderem razem z roztopionym olejem kokosowym. Figi i pomarańcze kroimy w niewielkie kawałki. Na talerzu układamy roszponkę, polewamy ją sosem pomidorowym, układamy na niej owoce i posypujemy wiórkami kokosowymi. Smacznego!

~ Krem Dyniowo-Kokosowy i Krem Dyniowo-Jabłkowy ~

Przyrządzałam już dynię na ostro, nadszedł więc czas na dynię na słodko. Oba kremy, kokosowy i jabłkowy, smakują wyśmienicie, są aksamitne i delikatne. W sam raz na jesienny wieczór.

 

 

Składniki:

~ 1,5 kg dyni Hokkaido

~ 1 litr mleka kokosowego lub mleka kokosowego wymieszanego z wodą kokosową w proporcji 1:1

~ 200 gramów wiórek kokosowych (plus wiórki do dekoracji)

~ cztery spore jabłka lub 250 gramów konfitury jabłkowej

~ suszone jabłka do dekoracji

~ opcjonalnie cynamon do smaku

Przygotowanie:

Dynię kroimy na kawałki i pieczemy do miękkości (40-50 minut w temperaturze 180 stopni). Po przestudzeniu mielimy ją blenderem lub robotem kuchennym, wlewając stopniowo mleko kokosowe. Uzyskaną masę dzielimy na dwie równe części.

Krem kokosowy:

Do masy dodajemy wiórki kokosowe i dokładnie mielimy. Krem najlepiej smakuje schłodzony.

Krem jabłkowy:

Jabłka obieramy i ścieramy na drobno. Wrzucamy do garnka, dolewamy nieco wody i gotujemy aż do miękkości. Następnie dodajemy do nich przygotowany uprzednio krem dyniowy mielimy blenderem. Całość podgrzewamy do pożądanej przez nas temperatury, opcjonalnie dodając cynamon. Krem wykładamy na miseczki i dekorujemy suszonymi jabłkami. Smacznego!

~ Bardzo Pomarańczowy Deser ~

Gdy przygotowuję Marchwiowe Spaghetii, zawsze zostaje mi odrobina makaronu. Co można z nią zrobić? Zjedzenie go tak „po prostu” to pewne marnotrawstwo… A wystarczy dodać dwa składniki, by wyczarować deser w kolorze wschodzącego słońca. W smaku jest niezwykle delikatny i słodki, ale dzięki kilku kawałkom pomarańczy nabiera charakteru.

Składniki (na jedną porcję):

~ makaron z jednej średniej marchwi (tutaj przeczytacie, jak go zrobić)

~ 3-4 łyżeczki kremu kokosowego

~ ćwiartka pomarańczy

~ skórka pomarańczowa i wiórki kokosowe do dekoracji

Przygotowanie:

Makaron układamy na talerzu w gniazdko (można się pokusić o zrobienie warkocza). Środek wypełniamy kremem kokosowym, dekorujemy pomarańczą i wiórkami kokosowymi. Smacznego!

~ Marchwiowe spaghetti ~

Bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu danie, które jest ucztą zarówno dla oka, jak i dla ciała. Bo kto powiedział, że spaghetti koniecznie musi być z pszenicy?

 

Składniki (na jedną porcję):

~ dwie średnie marchewki

~ ulubiona zielenina (ja wykorzystałam liście selera; rukola lub szpinak też będą pasować)

~ odrobina gotowanego kurczaka (ok. 70 gramów)

~ szczypiorek

~ oliwa z oliwek lub olej z awokado

Przygotowanie:

1. Marchew myjemy i obieramy. Następnie, posługując się obieraczką Julienne, wycinamy paseczki. Najlepiej położyć marchew na desce, w jeden jej koniec wbić widelec i ciąć. W ten sposób unikniemy ryzyka zacięcia się, ale oczywiście każdy musi znaleźć własny sposób na wycinanie 😉 Uwaga: nie da się oczywiście skroić w ten sposób całej marchewki. To, co mi zostaje, również gotuję i wykorzystuję w celach rozmaitych.

2. Gotowy „makaron” wrzucamy go garnka i gotujemy do miękkości (ok. 20-25 minut). Polecam wykorzystać garnek do gotowania na parze, dzięki czemu makaron nie straci swojego kształtu (a i wartości odżywcze zostaną w marchewce, a nie w wodzie).

 

3. Ugotowaną marchewkę mieszamy z drobno pokrojonymi liśćmi ulubionej zieleniny, polewamy oliwą, posypujemy mięsem z kurczaka i dekorujemy szczypiorkiem. Smacznego!

~ Platanowe Lody Paleo o Smaku Truskawkowym ~

Przerabianie platanów przywiezionych ze Szwecji właśnie osiągnęło swój szczyt – owoc sczerniał, więc z werwą zabrałam się do jego obróbki. Efektem mojej pracy jest przepyszny deser. I to ze znakiem jakości Jaskiniowego Taty: ocenił go na „10/10”! 🙂 Złe wieści natomiast są takie, że to były moje ostatnie platany. W Polsce pytałam o nie wszędzie, ale na razie dostać ich nie sposób*.

* PS Na chwilę obecną na szczęście platany można już kupić – chociażby w Selgrossie.

 

 

 

Składniki:

~ dwa duże czarne platany (o platanach pisałam tutaj; proszę Was też o wsparcie mojej akcji na fb, pytanie o platany w sklepach i uświadamianie znajomych o istnieniu tego cudu. Sprawmy, żeby platany były dostępne w Polsce!).

~ 180 gramów kremu kokosowego (o temperaturze pokojowej)

~ dwie duże łyżki oleju kokosowego

~ 10 dużych truskawek (użyłam mrożonych z których odciekł sok)

Przygotowanie:

Wszystkie składniki mielimy blenderem na gładką masę. Wkładamy do zamrażarki. Gdy masa zacznie zamarzać przy brzegach miski, mielimy ją ponownie blenderem i znów wkładamy do zamrażarki. Czynność powtarzamy do czasu aż lody nie stężeją. Ja mieliłam je ok. sześciu razy. Zależnie od temperatury Waszych lodówek może to potrwać dłużej lub krócej.

Lody te można też wykonać w maszynce do lodów – postępując zgodnie z instrukcją producenta.

Smacznego!

 

~ Krem kokosowy w dwóch odsłonach ~

Krem kokosowy: przysmak dziecinnie prosty w przygotowaniu, wymagający tylko jednego składnika. Delikatnie rozpływa się w ustach, przywołując smak dzieciństwa, Rafaello i batonika Bounty. Dziś przedstawię Wam nie tylko tradycyjną wersję kremu, lecz także wersję nieco odmienioną, zaskakująco przypominającą masło orzechowe…

Składniki:

~ dowolna ilość wiórek kokosowych (ja użyłam 150 gramów + 150 gramów)

~ ewentualnie miód, jeśli dla kokoś krem byłby zbyt mało słodki

~ opcjonalnie sól (do kremu prażonego)

Przygotowanie:

Wersja prażona:

1. 150 gramów wiórek kokosowych wrzucamy do garnka i gdy zaczną się prażyć, zmniejszamy gaz i mieszamy aż do osiągnięcia przez nie równomiernej opalenizny.

2. Wiórki mielimy blenderem (urządzenie musi mieć sporą moc i mieć ostre noże – mój blender ma 650 W mocy i spokojnie daje radę). Po ok. minucie powinny zacząć „puszczać” soki, a po 3-4 minutach krem jest gotowy. Tak wygląda zmielony krem (wybaczcie fatalne zdjęcie, musiałam użyć lampy błyskowej):

Uwaga: świeżo zmielony krem jest bardzo rzadki, ale po jakimś czasie zastyga w temperaturze pokojowej (no chyba że ta temperatura to powyżej 25 stopni, wtedy krem musicie włożyć na jakieś 10-15 minut do lodówki).

Wersja zwykła:

Wiórki wkładamy do garnka lub miski i mielimy blenderem ok. 4 minuty. Gotowe!

Kilka uwag:

1. Wiórki muszą być tłuste. Jako że robię krem z wiórek własnej produkcji, zawsze się udaje. Raz użyłam wiórek kupnych – nie wyszło. Ale chyba miałam pecha, bo (z tego, co wyczytałam) wiele osób kupuje wiórki i krem również im wychodzi.

2. Kremu nie przechowujemy w lodówce (zamarza na kamień). Jeśli temperatura w Waszym domu jest niska i krem zastyga, wystarczy go nieco podgrzać przed konsumpcją.

3. Krem prażony przypomina w smaku masło orzechowe i wyjątkowo dobrze smakuje z odrobiną soli.

4. Krem zwykły polecam w razie potrzeby słodzić miodem (choć i bez tego jest wystarczająco słodki).

 

 

 

 

 

 

 

 

~ Paleo-kanapka z platanowym chlebkiem ~

Tak, wzrok Was nie myli! Na protokole autoimmunologicznym można jeść kanapki! I to jakie! Kiedy jadłam to cudo, które widzicie na zdjęciu, popłakałam się ze szczęścia. I to wcale nie dlatego, że jadłam „chleb” po raz pierwszy od dwóch miesięcy. Nie, po prostu nigdy nie jadłam kanapki tak idealnie skomponowanej, w której ostrość idealnie współgra ze słodyczą.

 

Składniki (na jedną kanapkę):

~ duży żółty platan (o platanach pisałam tutaj; proszę Was też o wsparcie mojej akcji na fb, pytanie o platany w sklepach i uświadamianie znajomych o istnieniu tego cudu. Sprawmy, żeby platany były dostępne w Polsce!).

~ kotlet w panierce bananowo-kokosowej

~ sałata

~ czerwona cebula

~ ogórek kiszony

~ marchwiowe guacamole (lub inny ostry sos)

~ smalec lub inny tłuszcz do smażenia platanów

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od zrobienia platanowego „chleba”. Platana obieramy, odcinamy końcówki i smażymy na złoto na średnim gazie (obracajcie go często, żeby się nie przypalił).

 

 

2. Gdy platany nieco zmiękną i przybiorą złotą barwę, zdejmujemy je z patelni i kładziemy na desce do krojenia.

 

 

3. Platany przykrywamy drugą deską do krojenia. Bierzemy młotek i uderzamy parę razy tak, by platany się spłaszczyły do grubości ok. jednego centymetra (u mnie wystarczyły cztery uderzenia).

 

4. Spłaszczone platany podważamy cienką szpatułką i przekładamy na patelnię. Smażymy po obu stronach do uzyskania złotego koloru.

 

5. Na talerzu układamy kromkę platanowego chleba, na nim kładziemy sałatę, kotlet, sos, ogórek i cebulę i przykrywamy drugą kromką. Smacznego!